Polska musi uznać małżeństwa jednopłciowe. Nic nikomu nie ubędzie od cudzego szczęścia
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok w sprawie polskiej pary: Jakuba Cupriaka-Trojana i jego męża Mateusza Trojana. Odpowiadając na pytanie Naczelnego Sądu Administracyjnego, orzekł, że Polska miała obowiązek dokonać transkrypcji aktu ich małżeństwa, zawartego w Niemczech.
Długi, szczegółowy wyrok zawiera konstatację, że nie można być małżonkiem w jednym kraju Unii i kawalerem w innym, po przekroczeniu granicy wpadając w zupełnie inną prawną rzeczywistość. Zasady dzielenia własności, dziedziczenia, współstanowienia o rodzinie – to wszystko nie może zostać unieważnione w zależności od faktu, czy człowiek stoi metr w prawo od granicy, czy w lewo.
Kwestia rozporządzenia
Potrzeba więc nowelizacji prawa. Jednego rozporządzenia. Do tej pory urzędnicy stanu cywilnego, nawet jeśli chcieliby umieścić w polskich dokumentach adnotację o zawartym za granicą małżeństwie, nie mogli tego zrobić, bo tak, a nie inaczej zbudowany system informatyczny nie przepuszczał męskich peseli przez rubryki opatrzone tytułem „kobieta” i odwrotnie.
Inna rzecz, że czasem nie chcieli, realizując własne prawo do kultywacji uprzedzeń; urzędnik warszawski, do którego zgłosiły się pisarka Renata Lis i Elżbieta Czerwińska, jej żona od roku, a partnerka od 30 lat, złożył zawiadomienie do prokuratury, domagając się ścigania ich za przestępstwo, trudne do ustalenia. W kilka godzin po publikacji wyroku stowarzyszenie Miłość nie Wyklucza złożyło więc w resorcie cyfryzacji projekt stosownej aktualizacji rozporządzenia.
Do tego, by je poprawić, nie jest potrzebna ani większość w Sejmie, ani podpis prezydenta. Prace nad projektem ustawy o „osobie najbliższej” mogłyby więc ślimaczyć się bez końca, już bez większej szkody dla par LGBT, a prezydent mógłby niczego nie podpisywać, nie niszcząc komuś życia.
Wyrok TSUE trzeba uszanować
A co jeśli, mimo wszystko, w Polsce zwyciężyłaby homofobia i rozporządzenie nie zostałoby poprawione? Wyroki TSUE mają pierwszeństwo przed prawem krajowym. W razie ich łamania sąd nakłada na poszczególne kraje kary. W przypadku spornej kopalni Turów było to 500 tys. euro dziennie. Oczywiście skrajnej prawicy pozostaje namawianie Polaków na wymarsz z Unii. Ale to potrwa. Nawet nie miesiące, bo lata.
A tymczasem wyrok trybunału można zrealizować już dziś – i nic się nie stanie, świat się nie zawali, nic nikomu nie ubędzie od cudzego szczęścia. Jedno z najbardziej wydajnych paliw politycznych, służących do skrzykiwania elektoratu posłusznego Kościołowi, wypali się do zera.