Życie w innym świecie
Autyzm: coraz szersze spektrum. Co o nim naprawdę wiemy, a co sobie wymyślamy?
Lalka ma długie, ładnie uczesane włosy. Nosi różowe słuchawki, w ręce trzyma różowy fidżet spinner, a w drugiej – tablet do komunikacji pozawerbalnej. Te akcesoria, według opisu producenta, firmy Mattel, mają sygnalizować, że nowa Barbie to lalka autystyczna. Korporacja współpracowała z amerykańską organizacją Autistic Self Advocacy Network (ASAN), aby stworzyć zabawkę, „która reprezentuje i celebruje tę społeczność”. Słuchawki symbolizują potrzebę odcięcia od dźwięków, którą odczuwa wiele osób ze spektrum autyzmu, spinner, kręciołek, który można obracać w palcach, pomaga skupiać się na kontrolowanych bodźcach, a ograniczać dopływ innych, chaotycznych. Urządzenie do komunikacji alternatywnej nawiązuje do możliwych u osób z autyzmem ograniczeń w rozwoju mowy. Spojrzenie lalki jest skierowane w bok, co ma symbolizować unikanie kontaktu wzrokowego.
Prezentacja nowego dziecka firmy Mattel wywołała gorącą dyskusję między osobami z autyzmem, ich opiekunami i terapeutami. Jedni złoszczą się, że korporacja, odwołując się do wspierania różnorodności, wykorzystuje ludzkie dramaty do poszerzania własnej oferty. W świecie Barbie jest już lalka niewidoma – z białą laską, jest lalka z zespołem Downa, jest jeżdżąca na wózku i kolejna – z protezą nogi. Inni wierzą, że pojawienie się zabawkowej reprezentantki osób z autyzmem przyczyni się do oswojenia tematu, stworzy okazję do rozmów z dziećmi o tym zaburzeniu. A tym, które z nim żyją, pokaże, że ich doświadczenie jest dostrzegane i ma swoje miejsce w społeczeństwie.
Równolegle jednak słychać głosy, że nawet jeśli wśród motywów firmy Mattel było przeprowadzenie swoistej kampanii społecznej, to akurat autyzm do prezentacji w postaci lalki nadaje się nienajlepiej. Widać go w zachowaniu, nie w wyglądzie.