Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Hotel Zacisze? Wszyscy możemy wystąpić w porno (i nawet o tym nie wiedzieć)

. . charlesdeluvio / Unsplash
To z pozoru klasyczne love story: Eric i Emily poznali się, zakochali w sobie, wyruszyli w podróż. Po powrocie ze zdumieniem odkryli, że trafili na stronę z pornografią.

W 2023 r. pochodzący z Hongkongu Eric wynajął z dziewczyną pokój w chińskim Shenzhen. Po powrocie do kraju odpalił na Telegramie kanał z wykonywaną z ukrycia pornografią, której, przyznaje, był regularnym użytkownikiem. „Przyciągało mnie do niej to, że ludzie nie wiedzą, że są filmowani. Tradycyjne porno wydaje się bardzo ustawione, bardzo fałszywe” – tłumaczy w rozmowie z BBC.

Eric zamarł, gdy wśród tysięcy takich materiałów ujrzał godzinny film ze swoim udziałem – choć oczywiście ani on, ani Emily nie wyrazili zgody na nagranie, a już tym bardziej na dystrybucję. Odkrycie okazało się dla ich związku ciężką próbą. Przez kilka tygodni para właściwie przestała się widywać, a nawet rozmawiać. Oboje żyli w ciągłym strachu, że na klip, obejrzany przez kilkutysięczną widownię, natknie się z czasem któryś ze współpracowników albo członek rodziny. Platforma nie odpowiadała na prośby o jego usunięcie.

Abonament na podglądactwo

Gdy kochankowie podzielili się swoją historią z dziennikarką BBC, ta postanowiła sprawdzić powszechność zjawiska. Przez 18 miesięcy monitorowała sześć promowanych na Telegramie stron internetowych i aplikacji, które transmitowały na żywo obraz z ponad 180 kamer ukrytych w hotelach.

W ramach prowokacji reporterka skontaktowała się z „agentem” jednego z takich kanałów (ukrywającym się pod pseudonimem „AKA”), a ten zaoferował jej dostęp do płatnej subskrypcji. Za 450 juanów (ok. 230 zł) miesięcznie uzyskała dostęp do pięciu różnych feedów – mogła w czasie rzeczywistym podglądać kilka pokoi hotelowych, a także pobierać zarchiwizowane nagrania.

Reklama