Dozwolone od lat 80
Miss 80+. Tyle lat musiały skończyć, by powalczyć o koronę. „To ja idę, Rysiu, a ty pilnuj mieszkania”
Nie 18, ale 80 – tyle lat musiały mieć skończone, żeby powalczyć o koronę miss. No i musiały być mobilne, bo konkurs nie jest czystą uprzejmością. Najpierw intensywne próby w szkole tańca. Później swoje trzeba było przejść jeszcze u krawcowych. Przed jury i publicznością należało się zaprezentować w trzech kreacjach: sukni koktajlowej, wieczorowej, no i w stroju sportowym. Do tego jeszcze fryzjerka, makijażystka.
Konieczne były również zdjęcie z młodości i biografia, bo w tym konkursie piękne życie liczyło się niemniej niż piękne nogi. Z tą biografią też był głębszy zamysł, bo poproś 100-latkę, żeby w skrócie opowiedziała o swoim życiu. A później to już wodzirej, cekiny i trzecie ogólnopolskie wybory Miss 80+ w Bydgoszczy można uznać za otwarte.
Kiedy 1 lutego widownia Auditorium Novum Politechniki Bydgoskiej zaczęła się powoli zapełniać, kandydatki do tytułu Miss 80+ były już po próbie generalnej. Ćwiczono wejście i zejście ze sceny, co przecież nie zawsze jest łatwe. Było też ostatnie dogrywanie tanecznych układów i szlifowanie zalotnych machnięć do publiczności. Jakkolwiek patrzeć, miss musi skraść nie tylko jej oczy, ale też serca. A później się zaczęło.
Z gracją, bo pierwsze wejście było w kreacjach koktajlowych. Ale i z nutką szaleństwa, bo w rytm songu Maryli Rodowicz „Niech żyje bal”. Kiedy pierwsze panie wychodziły na scenę tanecznym krokiem, Maryla śpiewała: „życie, kochanie, trwa tyle, co taniec”. A publiczność wiwatowała.
Ruszyć się bez „mercedesa”
Dzień przed tym balem nad bale Rozalia Tubisz (82 lata) przy drzwiach wejściowych do mieszkania zaparkowała „mercedesa”, jak nazywa swój chodzik. Ale w trakcie wyborów na scenę weszła bez swojego codziennego towarzysza.