FAFO: zimny chów
FAFO: modny w USA sposób wychowywania dzieci. „Jak coś spieprzysz, to się przekonasz”
Taka sytuacja. Godzina siódma rano, trójka dzieci, każde w innej galaktyce. Jedno już w rękawiczkach, pyta, czy może odśnieżyć samochód. Drugie blokuje od 15 minut łazienkę (woda się nie leje). Trzecie na podłodze, zdradza pierwsze objawy opętania – nigdzie nie jedzie i już („Zostaw mnie!”). A w perspektywie spóźniony rajd zatłoczonymi ulicami do placówek edukacyjnych i marzenie ściętej głowy o wolnym miejscu do parkowania.
W głowie jednocześnie tłoczą się wszystkie „dobre rady”. Jedna babcia, druga babcia, mądrale z YouTube, idealni rodzice z sąsiedztwa. Ci od „łagodnego rodzicielstwa” przekonują, że najlepiej zrobisz, gdy położysz się obok „opętanej” i spróbujesz „wczuć się w jej perspektywę”. Inni (podejrzewasz, że „leją” swoje dzieci) – że trzeba „jechać z fuckera…”, pod pachę i do auta. A ci niedawno poznani mówią: odpuść, dokończ tę zimną kawę – spóźnią się, to się nauczą.
Tak, w pewnym uproszczeniu, można opisać ostatnie trzy dekady w „filozofii wychowania”. Sama ich idea – kiedyś nazywano je po prostu stylami wychowawczymi – pojawiła się już w latach 60. XX w. Wówczas to amerykańska psycholożka Diana Baumrind wyróżniła trzy podstawowe style wychowania: autorytarny, pobłażliwy i łączący najlepsze cechy tych poprzednich – autorytatywny, który jeszcze do niedawna był w rodzicielstwie odpowiednikiem „końca historii”.
Czytaj też: Polska nieprędko ograniczy dostęp dzieci do social mediów
Autorytet autorytarny
Teraz po kolei.