Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Co zdziałają Giertych z Nowacką? Polska nieprędko ograniczy dostęp dzieci do social mediów

. . Grzegorz Skowronek / Agencja Wyborcza.pl
Podniesienie ręki na właścicieli Facebooka, Instagrama, TikToka czy YouTube’a to podniesienie ręki na amerykańską gospodarkę, czyli naszego głównego sojusznika. Polscy politycy boją się tego kroku – mówi Magdalena Bigaj, prezeska fundacji Instytut Cyfrowego Obywatelstwa.
Magdalena BigajArch. pryw. Magdalena Bigaj

AGATA SZCZERBIAK: Jak pani zareagowała na informację o tym, że poseł Roman Giertych i ministra edukacji Barbara Nowacka razem przygotują ustawę o dostępie dzieci do platform społecznościowych?
MAGDALENA BIGAJ: Byłam zdziwiona. Przede wszystkim dlatego, że w Sejmie w ramach komisji dzieci i młodzieży eksperci od prawie trzech lat rozmawiają o tym, w jaki sposób zadbać o prawa dzieci w przestrzeni cyfrowej. Nigdy na żadnym ze spotkań komisji nie widziałam Romana Giertycha.

Natomiast pewne jest to, że w dyskusji o dostępie dzieci do telefonów i różnych usług cyfrowych będzie zabierało głos coraz więcej aktorów, w tym także politycy, ponieważ te kwestie nabrały dużego znaczenia. Od roku czy dwóch dociera do nas coraz więcej informacji na temat negatywnych konsekwencji używania przez dzieci mediów społecznościowych, a także gier czy narzędzi AI. Zaniepokojeni rodzice i nauczyciele zaczynają pytać, gdzie jest w tym kontekście państwo i dlaczego nie chroni dzieci. Ten temat stopniowo nabiera politycznej rangi. Już w kampanii prezydenckiej 2025 Szymon Hołownia mówił o zakazie telefonów w szkole, a Rafał Trzaskowski nieco szerzej odnosił się do bezpieczeństwa dzieci w internecie.

To dobrze, że temat się upolitycznia?
To zależy. W silnie spolaryzowanym społeczeństwie, a w takim na pewno żyjemy, każda wrażliwa społecznie kwestia szybko zaczyna być rozgrywana czy to przez siły polityczne w kraju, czy to przez Rosję, która nie przepuści żadnej okazji, żeby budować i utrwalać podziały.

Reklama