Zakaz mediów społecznościowych dla dzieci w Polsce? Wizja nabiera kształtu. News „Polityki”
Pod koniec lutego ma być gotowy projekt ustawy ograniczającej możliwość korzystania z mediów społecznościowych przez dzieci i młodzież do ukończenia 15. roku życia. Rozpoczęcie prac nad nowymi przepisami zaakceptowało kolegium Klubu Parlamentarnego PO. Według naszych informacji propozycję – jako wspólną – zgłosili ministra edukacji Barbara Nowacka i poseł PO Roman Giertych. Ta współpraca sama w sobie jest ciekawostką. Jednocześnie może zwiększać szanse akceptacji nowego rozwiązania zarówno wśród postępowych, jak i bardziej konserwatywnych, czy po prostu prawicowych działaczy politycznych i grup społecznych.
Polska jak Australia
Według opisywanych niedawno ustaleń „Polityki” wstępne deklaracje poparcia dla ograniczeń dostępności dzieci do mediów społecznościowych wyrażali członkowie niemal wszystkich klubów i kół parlamentarnych.
Aktualne regulaminy platform społecznościowych oraz komunikatorów ustalają minimalny wiek użytkowników na 13 lat. Faktycznie to fikcja. Jak ustalili m.in. twórcy głośnego raportu „Internet dzieci” z mediów społecznościowych korzysta ponad połowa polskich użytkowników w wieku 7–12 lat. A właściciele serwisów doskonale o tym wiedzą, nic tym nie robią z tym nic albo prawie nic, a niejednokrotnie wprost kuszą reklamodawców zasięgami wśród najmłodszych odbiorców.
Politycy i opinia publiczna w Polsce, tak jak w wielu innych państwach, w ostatnich miesiącach z zainteresowaniem przygląda się Australii. Tam w krajowym prawodawstwie przyjęto, że m.in. Facebook, Instagram, TikTok czy X muszą usunąć konta osób, które mają mniej niż 16 lat, i uniemożliwić dzieciom zakładanie nowych. Platforma, która tego nie dopilnuje, musi się liczyć z drakońskimi karami finansowymi – do prawie 50 mln dolarów australijskich.
Z rozeznania, które Michał Tomasik z Polityka.pl robił niedawno wśród polskich parlamentarzystów, wynikało, że kierunek wyznaczony przez Australię uznają za inspirujący zarówno politycy PiS, jak i KO oraz Polski 2050. Mętniej odpowiadali na pytania jedynie ci z Konfederacji.
Blokada prezydencka
Warto jednocześnie pamiętać, że mogliśmy być znacznie bliżej uregulowania praktyk serwisów zwanych przez niektórych „antyspołecznościowymi”. Rzetelną weryfikację wieku użytkowników takich mediów nakazuje ich właścicielom Digital Services Act (DSA), formalnie obowiązujący zarówno w Polsce, jak i w całej Unii Europejskiej, od prawie dwóch lat. I tu realną sankcją są wielomilionowe grzywny.
By jednak DSA faktycznie mógł działać, konieczne jest wprowadzenie krajowych przepisów „technicznych”. Sejm i Senat je ustanowiły i przyjęły, ale prezydent Karol Nawrocki ustawę zawetował. Argumentował, że boi się ograniczenia wolności wypowiedzi i nadmiernej ingerencji rządu w internet.