Anglistka wyrzuciła do kosza obiekt „krzyżopodobny”. Cała oświata teraz za to zapłaci?
Wszystkim trudno było zrozumieć, czym się kierowała nauczycielka, która w trakcie lekcji rzekomo zdjęła krzyż ze ściany i wyrzuciła go do kosza na śmieci (tak relacjonowali uczniowie). Wydarzyło się to w podstawówce w Kielnie (woj. pomorskie) 15 grudnia, czyli tuż przed feriami bożonarodzeniowymi. Historię tę poznaliśmy w wersji przekazanej przez oburzonych rodziców. Dopiero dzisiaj głos zabrała oskarżona nauczycielka, twierdząc, że było zupełnie inaczej – to nie był krzyż, lecz halloweenowa zabawka w kształcie krzyża, nie wisiał na ścianie, lecz służył uczniom do zabawy.
Sprawy zaszły tak daleko, że potrzebny będzie zewnętrzny mediator, być może sąd, aby ustalić, czyja wersja zdarzeń jest prawdziwa.
Przedmioty święte i nieświęte
Niełatwo odnaleźć się w świątecznej atmosferze osobom, którym nie jest po drodze z religią i Kościołem katolickim. Ceremonie religijne, których jest dużo w szkole, niektórych mogą drażnić. Zdarza się, że przeciwnicy zamieniania szkoły w dom boży tracą panowanie nad sobą i dokonują nieprzemyślanych czynów, np. profanują symbole religijne. Umieszczanie obiektów kultu w koszu – jako gest niezgody na obecność religii w świeckiej szkole – zdarzało się już wcześniej, jednak nigdy nie zrobiła tego osoba posiadająca przygotowanie pedagogiczne. „Sprawcami” do tej pory byli młodzi aktywiści, uczniowie i uczennice, osoby niedojrzałe. Nauczyciele ograniczali się do zdjęcia krzyża ze ściany i schowania go w bezpiecznym miejscu. Dlatego tak bardzo opowieść uczniów oburzyła opinię publiczną. Nauczycielka wyrzucająca krzyż do kosza? Taki czyn wymaga zdecydowanego sprzeciwu.
Jako wychowawca prowadziłem z uczniami czynności dyscyplinujące, np.