Złodzieje przyszłości
Co się dziś kradnie? Tożsamość, głos prezesa, papier toaletowy z firmy. „Kradną małolaty, seniorzy, mamy z dziećmi”
Przed wrocławskim sądem rozpoczął się proces Bartłomieja Ciążyńskiego (zgadza się na publikację nazwiska) oskarżonego o korzystanie z auta służbowego do celów prywatnych. Straty wyliczono na 4,6 tys. zł. Sprawa wydaje się błaha. Tyle że Ciążyński to były wiceminister sprawiedliwości. Na dodatek radca prawny, szef wrocławskiej Lewicy, wiceprezydent Wrocławia. Długo by wyliczać, ale trudno mówić, że nie wiedział, czym służbowe różni się od prywatnego. A jednak linia obrony człowieka, który przez miesiąc (do resortu przyszedł w lipcu 2024 r., odwołano go w sierpniu) nadzorował m.in. Krajowy Rejestr Karny, jest dokładnie taka. W tej sprawie jest jeszcze jedno dno – komentarze na jej temat. Można je podsumować mniej więcej tak: biedny frajer. Pół Polski żłopie po domach kawę braną na firmę, bankierzy kupują rowery za 80 tys. i odliczają VAT, bo twierdzą, że dojeżdżają nimi do pracy, połowa ludzi z pierwszej setki najbogatszych nie płaci podatków, bo ma firmy porejestrowane w rajach podatkowych, a on siedzi na ławie oskarżonych. W sumie to jednak przypał, że to były wiceminister sprawiedliwości.
Symboliczny wymiar tego procesu dobrze widać na tle podobnego postępowania, które toczy się przeciw politykowi PiS i eurodeputowanemu Ryszardowi Czarneckiemu. Mocne plecy, jakie miał w Polsce, chyba osłabiły jego czujność za granicą, bo wyłudzenia, o które oskarżany jest polityk, są wręcz memiczne. Dojazd do Brukseli ciągnikiem (w rzeczywistości był to ciągnik siodłowy, czyli tir), podróże zimą kabrioletem, to wszystko może śmieszyć. Ale czy aby na pewno jest śmieszne? Wyłudzenia, o które oskarżany jest eurodeputowany z list PiS to 170-krotność (850 tys. zł) tego, za co na ławę oskarżonych trafił Ciążyński, a wyrok może być podobny. Pytanie tylko, czy sprawiedliwości stanie się zadość, skoro w zeszłym roku statystyczny polski poseł pobrał 37 tys.