Przedemeryci
My, przedemeryci. Polki i Polacy słabo przygotowują się do starości. Wyróżniają się średniacy
Człapiąca od lekarza do lekarza babinka, wsparta na inwalidzkim balkoniku. Polujący po supermarketach na przecenione konserwy dziadunio. Uzależniona od telewizora zjadaczka ckliwych seriali. Zgorzkniały, całodobowy konsument jadowitych portali informacyjnych. To niby masz być ty? Żadną miarą! To tylko czarny stereotyp polskiego emeryta. To popatrzmy na realia.
Ponad połowa spośród 6,5 mln emerytów nie dociąga do równowartości choćby minimalnej płacy (w ub.r. sięgała 4666 zł). Widać też jednak emerycką klasę średnią. 44 proc. mężczyzn i 16 proc. (o zgrozo – tylko) kobiet pobiera z kasy ZUS co miesiąc ponad 5 tys., powyżej 7 tys. – 620 tys. Polaków seniorów; powyżej 10 tys. zł plasuje się 130-tysięczna czołówka. Pierwsza emerytura jest na średnim poziomie 54 proc. ostatniej pensji (nazywa się to stopą zastąpienia dochodu).
Próg
Głównie średniakami się tu zajmiemy, nie strasząc zbytnio 22-latków właśnie rozpoczynających pracę, że według OECD „przechodząc na emeryturę w obecnie obowiązującym wieku, przy założeniu, iż ich wysokość zarobków równa byłaby średniemu wynagrodzeniu, uzyskaliby stopę zastąpienia w wysokości 28 proc. w przypadku mężczyzn i 22 proc. w przypadku kobiet”. Tak przestrzegają autorzy książki raportu „Przygotowanie do starości. Polacy w wieku przedemerytalnym o swojej przyszłości” (Instytut Pracy i Spraw Socjalnych). Badano tu osoby, które próg emerytalny przekroczą za 5–10 lat. Będziemy odwoływać się do tych pierwszej świeżości danych tutaj niejednokrotnie.
Generalny wniosek: Polacy przygotowują się do starości słabo, jeśli w ogóle. Średniacy – głównie wielkomiejscy, z wyższym wykształceniem – nieco się wyróżniają, staranniej dbając np. o formę fizyczną lub ćwiczenia umysłowe czy też zamierzając nieco dłużej popracować.