Człowiek, który nienawidzi kobiet
Łomiarz: człowiek, który nienawidzi kobiet. Nadal budzi strach. Czy należy go zamknąć?
Spójrzmy na niego. Wiek: z wyglądu 25–30 lat, szczupła budowa ciała, włosy jasny blond, krótko ostrzyżone, czesane z przedziałkiem. Twarz szczupła, nos mały, uszy małe, usta cienkie. Taki rysopis 22 lipca 1993 r. zamieścił na pierwszej stronie „Express Wieczorny”. Z portretu pamięciowego patrzył na czytelników nie żaden zbój, lecz grzeczny chłopiec, który każdemu się ukłoni i sąsiadce przyniesie zakupy. O charakterystycznej opadającej wardze, przez co miał być wyszydzany przez rówieśników i nazywany Krzywoustym, w rysopisie nie było ani słowa. Ale i bez tego ten grzeczny chłopiec budził przerażenie: Warszawa w tamtym czasie bardziej bała się jego niż owianych złą sławą mafii z Pruszkowa czy Wołomina. Kobiety unikały samotnych spacerów, zwłaszcza w okolicach śródmiejskich bram i podwórek, gdzie grasował. Media nazwały go Wampirem z bramy, a potem Łomiarzem (choć według biegłych używał nie łomu, ale metalowej rurki lub ciężkiej sprężyny).
Podpis sprawcy
Pierwszy udokumentowany atak miał miejsce późnym wieczorem 23 marca 1992 r. W bramie przy ulicy Nowowiejskiej bandyta uderzył starszą kobietę w głowę. Kiedy straciła przytomność (odzyskała ją dopiero nazajutrz), zabrał jej torebkę i zniknął. Ten pierwszy napad jest jak pełny „podpis sprawcy”, który powtarzał się później: zero rozmowy czy gróźb, atak od tyłu z zaskoczenia, cios w głowę (czasem jeszcze bicie i kopanie), szybki rabunek, ucieczka bez śladów. „Nie było żadnych bezpośrednich świadków, nie było żadnych śladów, dowodów” – mówił na gorąco dziennikarzom Czesław Leicht z komendy w Piasecznie.
Poszukiwania sprawcy prowadziła grupa operacyjna policji pod kryptonimem Amnezja – bo większość ofiar pamiętała niewiele albo nic. Według ustaleń śledczych do jesieni 1993 r.