Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Mój jest ten kawałek Wawelu

Mój jest ten kawałek Wawelu! Trwa gorący spór o mieszkania. Muzeum chce je odzyskać

Koszary austriackie na pierwszym planie Koszary austriackie na pierwszym planie Daniel Turbasa / Shutterstock
Misja i bezpieczeństwo najcenniejszych w Polsce zbiorów kontra emocje i sentymenty lokatorów. Na Wzgórzu Wawelskim trwa spór o mieszkania pracownicze.
Mieszkanie w okolicy Wawelu ma swoje zalety, ale w ciągu dnia bywa bardzo głośno, bo tłumy turystów generują nieustanny hałas.Filip Radwański/Forum Mieszkanie w okolicy Wawelu ma swoje zalety, ale w ciągu dnia bywa bardzo głośno, bo tłumy turystów generują nieustanny hałas.

Któregoś dnia, późnym wieczorem, Magdalena Młodawska wracała do domu po spotkaniu ze znajomymi. Podała taksówkarzowi adres: na Wawel. Milczał. Było już dawno po godzinach zwiedzania. – Na Wawel poproszę – powtórzyła. Opcje są dwie, stwierdził taksówkarz: albo księżniczka, albo wariatka. W grę wchodziła jednak opcja trzecia – lokatorka mieszkania socjalnego przeznaczonego dla pracowników muzeum. Można je porównać do mieszkań przyzakładowych. W początkach PRL była to praktyka powszechna. Na Wawelu przeznaczono na ten cel XIX-wieczny budynek austriackich koszar – budynek nr 9.

W czasie wojny, gdy Kraków został przez Hitlera wyznaczony na stolicę Generalnej Guberni, Wawel stał się siedzibą Hansa Franka, a w dziewiątce urządzono luksusowe apartamenty. Po wojnie gościli tu m.in. cesarz Hajle Sellasje czy generał de Gaulle – opowiada prof. Jacek Purchla, przewodniczący Rady Muzeum Zamku na Wawelu, nadzorującej jego działalność. – Resztę budynku zaadaptowano na mieszkania pracownicze; wówczas bardzo potrzebne. Dziś to ostatni relikt PRL na Wawelu.

Wprowadzali się tam ludzie różnych szczebli związani z odtwarzanym muzeum. Mieszkał tam pierwszy powojenny dyrektor, prof. Tadeusz Mańkowski, ale też grupa woźnych z Ossolineum, których ściągnął ze Lwowa. Dla pracowników te mieszkania były bardzo cenne, bo po wojnie ludzie startowali od zera – opowiada prof. Jan Ostrowski, który – od 1989 r. – był na Wawelu dyrektorem przez 30 lat. Jak wspomina, te mieszkania były systematycznie przydzielane pracownikom, głównie tym najmniej zamożnym.

Magdalena Młodawska (dziś pełni funkcję kierowniczki działu Lapidarium i Rezerwatów Archeologicznych) mieszkała w dziewiątce sześć lat, od 2015 r.

Polityka 23.2026 (3567) z dnia 01.06.2026; Społeczeństwo; s. 45
Oryginalny tytuł tekstu: "Mój jest ten kawałek Wawelu"
Reklama