Psyjaciele
Psyjaciele. Czy zwierzęta będą nam towarzyszyć w hospicjach? I co z ich dobrostanem
W Klinice Medycyny Paliatywnej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego pamiętają, jak płakał pan Waldemar, kiedy córka profesora Paula przywiozła do szpitala dwie jego kotki, których nie widział od kilku miesięcy. Pan Waldemar był samotny i kiedy najpierw trafił na oddział onkologiczny, a potem paliatywny, koty karmił sąsiad. A on zamartwiał się, że czują się opuszczone.
– Ci, którzy mówią, że koty nie przywiązują się do ludzi, tylko do miejsca, powinni zobaczyć, jak one się do niego tuliły – mówi dr hab. n. med. Tomasz Dzierżanowski, kierownik i założyciel Kliniki. Jego córka na prośbę pana Waldemara znalazła jego kotkom nowy dom, żeby nie siedziały same w pustym mieszkaniu.
Zakaz, którego nie ma
Pan Waldemar nie przypuszczał, że zwierzęta mogą przebywać w szpitalu. Był naprawdę zaskoczony, kiedy profesor zaproponował mu, że zorganizuje odwiedziny. – Nie jest to uregulowane w żaden sposób – mówi prof. Dzierżanowski. – W Polsce nie ma przepisów, które by zakazywały odwiedzin zwierząt w szpitalach. W ogóle nie ma żadnej regulacji, która by się odnosiła do tego problemu. Natomiast takie zakazy, wydawane w sposób automatyczny w regulaminach szpitali, naruszają dość istotnie prawa pacjenta, wynikające chociażby z ustawy o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta z 2008 r., art. 20 pkt 2, która gwarantuje każdemu prawo do umierania w warunkach spokoju i godności. Trudno mówić o umieraniu w warunkach godności, jeżeli nie pozwolimy człowiekowi pożegnać się z najbliższymi, z bliskimi osobami, ale także z tymi najbliższymi istotami, jakimi dla wielu ludzi są zwierzęta.
Profesor tłumaczy, że opieka paliatywna polega na uśmierzaniu cierpienia w obszarze objawów fizycznych, psychicznych, emocjonalnych, społecznych oraz duchowych.