Piękna, czysta i biała
Polska piękna, czysta i biała. „Zyskujemy szacun” w świecie, spełnia się marzenie patriotów
Nie jest tajemnicą, że do niedawna niemieccy, holenderscy czy brytyjscy nacjonaliści raczej nie przepadali za Polakami, którzy kojarzyli się im z zabierającymi pracę ich rodakom migrantami z biednej, zabłoconej, szarej i zalkoholizowanej Europy Wschodniej. Dziś wszystko się zmieniło: zachodni konserwatyści przecierają na filmikach z naszego kraju oczy ze zdumienia.
Wiadomo: relatywnie niewielu tu u nas migrantów, czysto na ulicach (przynajmniej w centrum Warszawy, gdzie kręcone są najbardziej entuzjastyczne materiały). I nawet jeśli wiele z tych rzeczy to polityczna manipulacja, nakręcana przez rasistowską prawicę próbującą znaleźć „idealny biały kraj”, lub – jak czasem można przeczytać w komentarzach na prawicowych profilach – „ostatnie refugium białych” czy „rezerwat europejskiej kultury” – nasi narodowcy mają powód do dumy: w końcu zostaliśmy przyjęci do klubu szkolnych twardzieli i z prześladowanego ucznia w brudnym i potarganym mundurku staliśmy się jednymi z tych, którzy mogą poniżać innych.
Jest to jednocześnie i zabawne, i jednak jakoś tragicznie zrozumiałe. Nawet jeśli ten „nowy, pozytywny stereotyp Polski” trudno traktować na serio. Bo owszem, Polska się faktycznie zmienia, ale przecież nadal poza Warszawą, centrami większych miast i autostradową infrastrukturą nie wygląda to wszystko jakoś specjalnie wystrzałowo. Zwłaszcza w porównaniu z oceniającym nas Zachodem: nadal bogatszym i pełnym zabytków długiego, arcydługiego trwania.
Narodowa strategia wizerunku
Łyżkę dziegciu włożył naszej prawicy Norweg Varg Vikerness, weteran black metalu o neonazistowskich ciągotach, który odsiedział karę za morderstwo i stał się ostatnio guru światowych edgy’owych skrajnych prawicowców.