Serce jako symbol

Serce na dłoni
Na kartach miłosnych, niezależnie od inwencji autorów, prawie zawsze można znaleźć charakterystyczny symbol serca. Skąd się właściwie wziął?
Znaczek rozpowszechnił się na najrozmaitszych, szczególnie odzieżowych, pamiątkach nowojorskich
Richard Pflaume/Flickr CC by SA

Znaczek rozpowszechnił się na najrozmaitszych, szczególnie odzieżowych, pamiątkach nowojorskich

Pliniusz uważał, że serce jest organem, który pierwszy zaczyna żyć w ludzkim ciele i ostatni w nim umiera
magerleagues/Flickr CC by SA

Pliniusz uważał, że serce jest organem, który pierwszy zaczyna żyć w ludzkim ciele i ostatni w nim umiera

Wedle niektórych dawnych wierzeń bogowie zaczynali akt stworzenia od swego serca. Egipski prabóg Ptah najpierw we własnym sercu stworzył Ziemię, a dopiero później nadał jej ostateczny kształt. Dla starożytnych Egipcjan serce było istotą człowieczeństwa, nieodzowne dla ciała w życiu wiecznym, bo centrum odnosiło się również do wieczności. Dlatego podczas mumifikacji, po wyjęciu wszystkich organów, serce wkładano z powrotem, a na nim kładziono skarabeusza. Zważenie serca na sądzie zmarłych i sprawdzenie, czy ciążą na nim złe uczynki, określało pośmiertny los człowieka. Jeśli było lekkie, dusza mogła wejść do raju.

Serce w większości kultur było synonimem miłości, miłosierdzia i współczucia, radości i... smutku. Było również w wielu religiach symbolem sumienia i odwagi moralnej, źródłem oświecenia duchowego, prawdy i inteligencji. Łączenie w wielu kulturach starożytnych dwóch elementów – myśli i uczuć – to efekt ich nie tak kategorycznego jak współcześnie rozdzielania. Z tej przyczyny osoba, która pozwalała, by kierowało nią serce, uchodziła za rozsądną! Starożytni Egipcjanie byli przekonani, że to z serca, a nie z mózgu wychodzą wszelkie rozkazy kierujące człowiekiem. Te dwa tak sprzeczne dla nas elementy – uczucia i intelekt – lokują także w sercu Chińczycy, uważając je za jeden z Ośmiu Cennych Organów Buddy. Taoizm umiejscawia w sercu ośrodek rozumienia.

Pliniusz uważał, że serce jest organem, który pierwszy zaczyna żyć w ludzkim ciele i ostatni w nim umiera, dlatego uosabia fizyczną siłę życia. Widziano w nim miejsce pozwalające na kontakt z bóstwem. W hinduizmie serce umożliwia łączność z Brahmanem (Absolutem). Podobnie Egipcjanie traktowali je jako bramę wejściową dla bogów oraz siedzibę intelektu.

Najwyższe bóstwo Azteków Huitzilopochtli było bogiem wojny i słońca. Symbolicznie traktowali oni serce jako słońce ciała i siłę, która je ożywia. Obrzęd powstały na kanwie tego wierzenia wymagał corocznego składania słońcu ofiary z tysiąca ludzkich serc, które wyrywano przez ciętą ranę i wznoszono ku słońcu. Miało to zregenerować moc boga utraconą podczas nocnej wędrówki i walki z siłami ciemności. W sercu Aztekowie lokowali elementy zarówno życia cielesnego, jak i duszy; wszystkiego, co najszlachetniejsze, najważniejsze i najgłębsze. Przed spaleniem zwłok zmarłym wkładano do ust zielony kamień symbolizujący ten najważniejszy organ. Podobnie traktowali później serce alchemicy – jako obraz słońca w człowieku, niczym złoto będące obrazem słońca na ziemi.

Mając amulet w postaci serca lub zjadając je, uzyskiwało się jego moc. Nie były to tylko serca wrogów, ale również zwierząt budzących respekt lub – jak w wielu częściach Afryki – serca poprzedników zjadanych przez nowych władców. Zjadanie serc zwierząt miało również dawać moc magiczną w miłości. Serce gołębia upieczone w cieście lub wysuszone i roztarte, dodane do napoju, miało po spożyciu zapewnić zawiązanie się miłości. Serce kreta podane w chlebie miało powodować skutki nawet dalej idące, bo miało zaślepić chłopaka tak bardzo, by nie pragnął żadnej innej poza tą jedyną.

Strzałą przebite

U starożytnych Greków i Rzymian serce nie było atrybutem miłości. Niemniej w Grecji pojawił się znaczący motyw – na licznych wazach z wizerunkiem Dionizosa bluszcz oplata jego tors i tańczące postaci. Jako wiecznie zielona roślina symbolizował wierność i życie wieczne. Dlatego narzeczeni otrzymywali gałązkę bluszczu – symbol trwałej miłości. Motyw liścia w kształcie serca w postaci ornamentu znalazł się także w Rzymie. Został włączony do sztuki chrześcijańskiej, o czym świadczą np. kartagińskie lampki z V w., przedstawiające krzyż w sercu. Aby zrozumieć, dlaczego serce zostało emblematem miłości międzyludzkiej, należy przyjrzeć się tradycji judeochrześcijańskiej. W Biblii jest ono „wewnętrznym człowiekiem” człowiek patrzy oczami, Bóg patrzy w serce. Z Biblii znamy takie określenia jak serce zatwardziałe czy radosne. Serce w przenośni biblijnej jest również kwintesencją odwagi, zdecydowania zarówno w kwestii przekonań, jak i zamierzeń.

Również Nowy Testament traktuje serce jako ośrodek wszystkiego co duchowe. Wiara nie jest kwestią uczuć lub myśli, lecz serca. Oskarżające serce to sumienie. Ponieważ w sercu rodzą się wszystkie czyny ludzkie, Bóg chce, aby właśnie tu było zapisane jego prawo. Ponadto wiąże ono człowieka z Bogiem, więc przez wiarę Chrystus ma zamieszkać w ludzkim sercu. Dzięki temu spotykają się tu słowo i wiara, łaska i umiejętność słuchania.

Od zarania chrześcijaństwa sercu Jezusa przypisywano ważną rolę, ale dopiero z XI i XII w. pochodzą pierwsze udokumentowane świadectwa kultu Bożego Serca. Od końca XV w. pięć świętych ran, czyli przebite serce, ręce i nogi malowano na dekoracyjnych rozetach i tarczach herbowych. W kolejnym wieku, wraz z rozwojem kultu Najświętszego Serca, zaczęto je w modlitewnikach dla wiernych przedstawiać samodzielnie, otoczone koroną cierniową. Przed obrazem tego typu modliła się św. Małgorzata Maria Alacoque, której objawienia (1673–1675) wywarły olbrzymi wpływ na wzmocnienie tego kultu. Nie jest jednak prawdą, że na podstawie jej widzeń powstały pierwsze obrazy serca Chrystusa.

Kongregacja Obrzędów określiła zasady, które mają obowiązywać w jego artystycznych przedstawieniach: serce przebite z boku powinno być okalane przez koronę cierniową i otoczone aureolą z płomieni lub promieni, zaś ku górze ma się wydobywać zeń płomień wraz z małym krzyżem. Samego serca nie wolno było umieszczać na ołtarzu, lecz jedynie na szatach liturgicznych lub na potrzeby kultu prywatnego. W XVII w. zaczęto malować serce przebite gwoździami z krzyża. Pod koniec tego wieku zainaugurowany został również kult serca maryjnego. Za zgodą władz kościelnych także ono znalazło swoje odbicie w sztuce: przeszywa je miecz boleści i wychodzą z niego promienie, a niekiedy obejmuje je wieniec róż.

Serce przeszyte jedną lub dwiema strzałami, z koroną cierniową lub w ręku, stało się również atrybutem świętych, m.in. płomienne przypisywano św. Augustynowi, a św. Teresę z Avili podczas widzeń często ukazywano z aniołem przeszywającym jej serce strzałą.

Czerwone i symetryczne

W średniowieczu silnie wystylizowane serce zaczyna symbolizować nie tylko miłość religijną, gdyż uczyniono zeń temat poematów miłosnych i sztuki świeckiej. W XII w. powszechne stają się podobizny serca. Jest to wynik zapożyczeń z literatury, zmiany poglądów teologicznych na związek serca i duszy oraz coraz powszechniejszy obyczaj odrębnego pochówku tego organu. Od tej pory serce symbolizuje dobro, odwagę i wspaniałomyślność, ale przede wszystkim miłość: szlachetną, wzniosłą i czystą. Przestaje być postrzegane jako część ciała, ponieważ w XIII w. mistyka nadaje sercu wyraz także religijny. Jednakowoż przez całe średniowiecze ikona serca zachowuje swój świecki charakter, podobnie zresztą jak i później. Dla przykładu renesansowe obrazy bogini miłości Wenus ukazywały jej płonące serca. Eros (Kupidyn) przeszywający strzałą serca to inny popularny motyw sztuki tego okresu.

Tak wyobrażona miłość przetrwała w kulturze po dziś dzień. Serce przebite strzałą jest powszechnie czytelne w naszym kręgu cywilizacyjnym. Od wieków ten znak, często z imieniem lub inicjałem (względnie obojga zakochanych), nie pozostawia wątpliwości co do intencji autora.

Przed 14 lutego wszędzie na świecie, gdzie kulturze zachodniej udało się rozpropagować święto miłości, gwałtownie wzrasta użycie czerwonego serduszka na najprzeróżniejszych produktach i towarach. Dzień św. Walentego ustanowiono ku czci dwóch lub trzech chrześcijańskich męczenników o tym imieniu. Początki świętowania dnia zakochanych datują się na koniec XIV w. (przy czym jego geneza bywa wiązana z rzymskimi luperkaliami – obchodzonym 15 lutego świętem mającym zapewnić płodność). Pierwszą o nim wzmiankę znajdziemy w ukończonym w 1382 r. poemacie „The Parliament of Fowls” Geoffreya Chaucera. Mniej więcej w tym okresie artyści zaczęli wykorzystywać ten znak, znany i współcześnie – czerwony, symetryczny, nie mający wizualnie wiele wspólnego z prawdziwym sercem. W ówczesnym malarstwie i innych przedstawieniach symbolizował gorące uczucie między kochankami, względnie dar miłości. I tak na przykład datowany na ten okres francuski gobelin zatytułowany „Ofiarowanie serca” prezentuje szykownie ubraną parę w ogrodzie: mężczyzna trzyma w dwóch palcach swe serce, które daje kobiecie na znak miłości i oddania.

Poza sztuką i wszelkimi przedstawieniami związanymi z miłością, symbol serca rozpowszechniał się również dzięki kartom do gry. Trafił na nie w drugiej połowie XIV w. Najpowszechniejszy obecnie system karciany z czterema kolorami: trefl, karo, kier, pik, stworzono we Francji pod koniec XV w. Symbolikę kolorów karcianych rozmaicie interpretowano, ale najczęściej jako cztery warstwy społeczne. Oznaczony czerwonym sercem kier przypisano duchowieństwu. Ucieleśnia on również ciepło i serce świata, a królowa kier to uosobienie miłości. Papierowe karty z życzeniami walentynkowymi znane były już w XVI w. W XIX w. produkowano je techniką miedziorytu i ręcznie malowano. Rewolucja w technice drukarskiej spowodowała znaczne obniżenie cen i rozpowszechnienie najrozmaitszych druków, a więc i kart z życzeniami. To przyczyniło się do popularyzacji walentynek i samego święta zakochanych. Szczególną rolę odegrali w tym Amerykanie. Na kartach miłosnych, niezależnie od inwencji autorów, prawie zawsze można było znaleźć charakterystyczny symbol serca.

Kocham cię, Nowy Jorku

Wielką karierę zrobiło serce po genialnym w swej prostocie pomyśle amerykańskiego grafika Miltona Glasera. Nowy Jork miał w latach 70. poważne kłopoty, nękała go szalejąca przestępczość i ekonomiczna recesja. Przygotowano program naprawczy, w którym jednym ze sposobów na przywrócenie świetności metropolii mieli być turyści. Nowym hasłem promocyjnym został slogan: „I love New York” (Kocham Nowy Jork). Glaser zamiast słowa „love” po prostu wstawił serduszko. Tak w 1977 r. wprowadzono do użycia jego symbol „I NY”. Nie podejrzewano, że odniesie taki sukces. Najlepszy dowód to fakt, że autor wykonał tę pracę za darmo.

Znaczek rozpowszechnił się na najrozmaitszych, szczególnie odzieżowych, pamiątkach nowojorskich. Potem symbol serca w tej formie jako synonim słowa „kochać” opanował prawie cały świat. Po dramacie z 11 września 2001 r. Glaser zaproponował wariację swego najsłynniejszego dzieła. Hasło brzmiało wtedy: „I love NY more than ever” (Kocham Nowy Jork bardziej niż kiedykolwiek). Serduszko na dole po lewej stronie było lekko osmalone, co odnosiło się symbolicznie do umiejscowienia bliźniaczych wież na Manhattanie. Władze miejskie nie były zainteresowane zreformowanym znakiem, więc Glaser wysłał go do „New York Daily News”. Gazeta błyskawicznie rozpropagowała pomysł, dołączając emblemat do numeru. Nowojorczycy przyczepiali plakaty ze zmodyfikowanym logo w oknach, witrynach sklepów, w metrze. Osmalony symbol rozprzestrzenił się po całej metropolii.

Genialny w swej prostocie projekt „I NY” pokazuje, ile można jeszcze wykrzesać z tak pozornie banalnego i strywializowanego znaku jak czerwone serduszko.

 

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną