Życie w zamkniętym klasztorze

Habit jak skóra
W Sandomierzu powstaje dom zakonny klarysek, prowadzących życie kontemplacyjne. Ścisła klauzura (łac. claustra - zamknięcie) oddziela je od reszty świata. Kontaktują się z nim sporadycznie i tylko niektóre. Z odwiedzającymi rozmawiają przez kratę. Budowa klasztoru pozwala na moment zajrzeć do wnętrza.
Siostra Maria Czech miała skończone 50 lat, gdy zapukała do furty klarysek w Krakowie.
Przemysław Krzakiewicz/Visavis.pl

Siostra Maria Czech miała skończone 50 lat, gdy zapukała do furty klarysek w Krakowie.

Na stole przykrytym wykrochmalonym na sztywno obrusem siostra przełożona Maria Czech rozkłada architektoniczne plany i rysunki. Ceglane ściany nowego klasztoru przykryto już dachem. W refektarzu stoi las stempli podpierających świeżo zrobiony sufit. Małe cele klasztorne z wnęką na łazienkę nie mają jeszcze drzwi, są jednak w wykuszach okna podzielone na kwatery. Spomiędzy dachów starego miasta przebija się Brama Opatowska, wieża kościoła św. Michała, czworobok dawnej synagogi przy ulicy Żydowskiej.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną