Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Sport

Chwalińska mistrzynią Wuhanu! To nie jest tenisistka, która zadowoli się jednym osiągnięciem

Preferuj w Google
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google, aby częściej widzieć „Politykę” w wynikach wyszukiwania.
x
Maja Chwalińska wygrała prestiżowy tysięcznik WTA, turniej w chińskim Wuhanie. 18 października 2026 r. Maja Chwalińska wygrała prestiżowy tysięcznik WTA, turniej w chińskim Wuhanie. 18 października 2026 r. Maxim Shemetov / Forum
Pierwszy finał w „tysięczniku” i od razu tytuł. Maja Chwalińska po wielkiej walce pokonała Sonay Kartal 2:1 (2:6, 6:4, 6:2). Wytrzymała presję, pokonała zmęczenie i została 11. tenisistką rankingu.

Już od pierwszych piłek było jasne, że nie tylko Maja Chwalińska potrafi być cierpliwa i regularna w swojej grze. Do tego Brytyjka znacznie częściej przejmowała inicjatywę. Kartal dopisywało także szczęście, bo piłki po jej uderzeniach często lądowały na ostatnich centymetrach kortu. Od razu było to widoczne na tablicy wyników. Prowadziła 4:1, a po następnych minutach 5:2 i – niestety – po kolejnym przełamaniu 6:2. Szczególnie forhend Brytyjki siał spustoszenie po polskiej stronie.

Przełamanie Chwalińskiej

Między setami o pomoc, a właściwie konsultację medyczną, poprosiła zwyciężczyni pierwszego seta. Po wznowieniu gry oglądaliśmy najdłuższą rozgrywkę meczu: pierwszy gem zakończył się po rozegraniu aż 20 piłek, a Polka nie wykorzystała trzech okazji do przełamania. Ale to się udało w kolejnym gemie serwisowym Kartal, u której zaczęły pojawiać się błędy.

Gdy już się wydawało, że to jest ten moment, w którym wydarzenia na korcie potoczą się po myśli polskich kibiców, w bucie Mai… pękło sznurowadło. I to ją wybiło z uderzenia, ale na szczęście chwilowo. Walka była zacięta w niemal każdej piłce, aż wreszcie w siódmym gemie, po morderczej wymianie Chwalińska wykorzystała czwartą szansę na odebranie serwisu Kartal i wyszła na prowadzenie 4:3 w secie. Potężne zmęczenie dało się odczuć po obu stronach kortu, może nawet bardziej u Sonay, ale w końcu to po stronie Polki pojawił się komunikat: „serving for the set”. Zaserwowała skutecznie. W ten sposób to, co było kilkadziesiąt minut wcześniej mglistą perspektywą, stało się faktem. Set dla Polki i decydujące starcie w trzeciej godzinie spotkania.

W nim, poza początkiem, Chwalińska zyskiwała cały czas przewagę.

Reklama