Mundialowa układanka. Dziś wiele drużyn ma swoich Podolskich. Co jest do bólu logiczne
Co czwarty piłkarz obecny na mistrzostwach świata nie urodził się w kraju, który reprezentuje. Mundial to opowieść o lepszej stronie globalizacji.
Co czwarty piłkarz obecny na mistrzostwach świata nie urodził się w kraju, który reprezentuje. Mundial to opowieść o lepszej stronie globalizacji.
Tak rozbudowanych futbolowych mistrzostw świata jeszcze nie było. Zamiast 32 reprezentacji, jak dotychczas, będzie ich aż 48. Dopiero 104. mecz wyłoni mistrza.
Chociaż Maja Chwalińska ostatecznie nie wygrała turnieju Rolanda Garrosa, to podbiła serca kibiców i zasiała zamęt w tenisowym świecie. „Bo przecież tak się już nie gra”.
Teraz temperatura rozmów o Mai Chwalińskiej w naturalny sposób będzie opadać. Za to częściej będziemy sobie zadawać pytanie: co dalej? W bliższej i dalszej perspektywie.
W erze open tylko dwie Polki zagrały w finale Rolanda Garrosa: Iga Świątek i Maja Chwalińska. Parę tygodni temu chyba nikt nie odważyłby się snuć takich scenariuszy.
W ostatnich dniach rekordy bije zainteresowanie Mają Chwalińską. Widać to np. w statystykach internetowych wyszukiwarek. To całkowicie zrozumiałe. Finałowy mecz rozpoczął się dziś o godz. 15.
To jest niesamowite. Maja Chwalińska jest w finale French Open. Pokonała w półfinale Dianę Sznajder w dwóch setach 7:6 (7:4) i 6:4. W sobotę wielki finał z Mirrą Andriejewą.
Po zwycięstwie nad Anną Kalinską 7:6 (7:4) i 6:3 Maja Chwalińska dotarła do półfinału wielkoszlemowego French Open. Teraz zmierzy się z Dianą Sznajder, która sprawiła niespodziankę, eliminując z turnieju Arynę Sabalenkę.
Balonowe uderzenia Mai Chwalińskiej będą śnić się po nocach jej rywalkom. To ostatnia Polka grająca jeszcze w paryskim turnieju. I pierwszy taki sukces w jej karierze.
Tym razem Iga Świątek nie zagra nawet w ćwierćfinale turnieju na kortach Rolanda Garrosa. W dniu swoich 25. urodzin bezapelacyjnie przegrała z Ukrainką Martą Kostiuk w dwóch setach (5:7, 1:6).
Paris Saint Germain ponownie wygrywa Champions League. Po dramatycznym meczu, w którym trzeba było rzutów karnych do wyłonienia zwycięzcy, drużyna z Paryża pokonała Arsenal. Tym samym Paryżanie obronili tytuł najlepszej drużyny w Europie.
Jeśli analizujemy polskie szanse na znaczący sukces, to myślimy prawie wyłącznie o Idze Świątek. Tymczasem minęły, oby nie bezpowrotnie, czasy, gdy Polka przyjeżdżała na korty Rolanda Garrosa jako murowana faworytka.
Tego można było się spodziewać. Po czterech latach gry w FC Barcelona najlepszy piłkarz w historii Polski opuszcza kataloński klub.
Iga Świątek przegrała pojedynek z Eliną Switoliną w Internazionale d’Italia (4:6, 6:2, 2:6). Nie wystąpi w finale rzymskiego „tysięcznika”. Szkoda, ale można mieć nadzieję, że na kortach Rolanda Garrosa będzie lepiej. To była inna Iga niż w wielu wcześniejszych turniejach.
Iga Świątek bezdyskusyjnie pokonała Jessikę Pegulę w Italian Open (6:1, 6:2). Nie potwierdziły się żadne obawy o wynik. Od początku do końca meczu, który trwał niewiele ponad godzinę, widać było, kto dziś rządzi na korcie.
Iga Świątek bardzo wysoko pokonała Naomi Osakę na rzymskich kortach (6:2, 6:1). Cieszy wynik, ale jeszcze bardziej jej postawa. Czy na Foro Italico wróciła wielka Iga? Spokojnie, na razie jest w ćwierćfinale, w którym zmierzy się z Jessicą Pegulą.
Iga świątek bez żadnego problemu pokonała Elisabettę Cocciaretto 2:0 (6:1, 6:0) i w poniedziałek czeka ją pojedynek z Naomi Osaką (i jej trenerem Tomaszem Wiktorowskim). To będzie czwarta runda turnieju rangi 1000 w Rzymie.
Choć 26 kwietnia w Londynie bito rekordy świata wielokrotnie, to właśnie Sabastian Kimaru Sawe, łamiąc historyczną barierę 2 godzin, otworzył kolejny rozdział w historii sportu. Kenijczyk uzyskał na mecie londyńskiego maratonu rekordowe 1:59:30.