Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Sport

Paryż ciut lepszy od Bayernu w półfinale Ligi Mistrzów. Królewski spektakl w Parku Książąt

Michel Olise Michel Olise Forum
Po fenomenalnym meczu zakończonym wynikiem 5:4 wiemy, że nic nie wiemy w kontekście awansu do finału. To najlepsza gwarancja wielkich emocji w meczu rewanżowym.

Już przed meczem wielu komentatorów uważało, że to przedwczesny finał. Zarówno PSG, jak i Bayern grają doskonały sezon. Dominują w swoich ligach. Bayern jest już mistrzem Niemiec, a Paryż pewnie zmierza po tytuł.

Mecz, który obie drużyny zaserwowały kibicom, przeszedł wszelkie oczekiwania. W pierwszych 15 minutach przeważali Niemcy, którzy narzucili bardzo wysokie tempo. Efektem ich przewagi był wywalczony rzut karny w 17. minucie. Do piłki podszedł niezawodny Hary Kane i pewnym strzałem pokonał rosyjskiego bramkarza Paryżan Safonowa.

Podrażnieni Francuzi

Stracona bramka tylko podrażniła mistrzów Francji. Ruszyli do ataku. Widzowie przecierali oczy ze zdumienia, bo mecz, od początku prowadzony w szybkim tempie, jeszcze przyspieszył. Na skrzydłach brylowali Dembele i dessire due. W 28. minucie w znakomitej sytuacji znalazł się Chwicza Kwaracchelia. Strzelił pewnie i zdobył swoją dziewiątą bramkę w tej edycji Ligi Mistrzów.

Gol tylko nakręcił Paryżan. W 33. minucie po dośrodkowaniu ze stałego fragmentu gry bramkę głową strzelił jeden z niższych piłkarzy na boisku: Jao Neves. Gdy wydawało się, że Francuzi pójdą za ciosem i zapewnią sobie bezpieczną przewagę przed rewanżem, nieoczekiwanie odpowiedzieli Niemcy. Bajeczny technik Michel Olise, który przez cały mecz mijał przeciwników jak tyczki slalomowe, pięknym strzałem zmylił bramkarza i dał Bayernowi wyrównanie.

To jednak nie był koniec emocji w szalonej pierwszej połowie. Szybki atak Paryżan, piłka w polu karnym mistrzów Niemiec odbija się od ręki obrońcy i sędzia po chwili namysłu i konsultacji z VAR-em dyktuje rzut karny. Adembele się nie myli i gospodarze kończą pierwszą połowę z prowadzeniem 3:2.

Paryż się niepokoi, i słusznie

Po przerwie wychodzą na boisko naładowani pozytywną energią. Atakują. Bayern wygląda, jakby słaniał się na nogach. W 56. minucie ponownie Chwaracchelia zaskakuje bramkarza, a dwie minuty później Niemcy zdają się być na deskach po bramce Dembele. 5:2. Szalona radość na trybunach. Francuzi już pewni swego.

I wtedy następuje kolejny zwrot akcji. Mistrzowie Niemiec zrywają się do heroicznych ataków. PSG słabnie z minuty na minutę. Najpierw bramkę strzela Dayot Upamecano, co powoduje lekką konsternację na trybunach w Parku Książąt. Gdy jednak trzy minuty później po pięknej akcji bramkę strzela wirtuoz z Kolumbii Luiz Diaz, niepokój kibiców w Paryżu sięga zenitu. Okazuje się uzasadniony, bo Bayern do końca meczu atakuje i w ostatnich sekundach obrońcy Paryża wybijają piłkę z linii bramkowej, ratując PSG od utraty piątej bramki.

Po fenomenalnym meczu zakończonym wynikiem 5:4 wiemy, że nic nie wiemy w kontekście awansu do finału. To najlepsza gwarancja wielkich emocji w meczu rewanżowym, który zostanie rozegrany 6 maja na stadionie Bayernu w Monachium. Drugi półfinał rozegrają w środę Atletico i Arsenal.

Reklama

Czytaj także

null
Świat na zakręcie

Aleksander Kwaśniewski dla „Polityki”: Pracowałem z Clintonem i Bushem. Polityka Trumpa jest bezrozumna

Czy Polska powinna bezgranicznie wierzyć w amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa? Czy Rosja może kiedyś przestać zagrażać Europie? Jaka powinna być nasza polityka zagraniczna? Mówi o tym Aleksander Kwaśniewski w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz i Mateuszem Mazzinim w najnowszym odcinku „Świata na zakręcie”.

Agnieszka Lichnerowicz, Mateusz Mazzini
20.04.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną