Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Rynek

Życie 2.0 w skali 1:2

CPK, czyli Port Polska. Pustoszeją najlepsze ziemie Mazowsza. A ludzie nie mają się gdzie podziać

Gospodarstwa i grunty w gminie Wiskitki, które zostały wykupione i wywłaszczone pod Port Polska. Gospodarstwa i grunty w gminie Wiskitki, które zostały wykupione i wywłaszczone pod Port Polska. Leszek Zych / Polityka
Odbudowanie życia po wywłaszczeniu okazuje się niezwykle trudne. Ludzie, którzy oddali swoje gospodarstwa pod strategiczne lotnisko i szybką kolej, nie mają się dokąd przenieść.
Trwają rozbiórki wykupionych lub wywłaszczonych gospodarstw.Marcin Piątek/Polityka Trwają rozbiórki wykupionych lub wywłaszczonych gospodarstw.

Gospodarstwa opustoszały, budynki otoczono plastikowymi taśmami, wbite na działkach tabliczki przestrzegają, że na posesje wstęp wzbroniony, gdyż jest to obecnie własność Centralnego Portu Komunikacyjnego, a wtargnięcie będzie skutkować zgłoszeniem na policję. Miejscowości w gminach Baranów, Teresin i Wiskitki, przeznaczone pod największe w Polsce lotnisko, to dziś – jak powtarzają ich wysiedleni mieszkańcy – wioski duchów.

Budynki wyburzono, wiele działek już zniwelowano, pozostałe nieliczne gospodarstwa wkrótce czeka ten sam los, a 4 tys. ha najlepszych ziem na Mazowszu (ponad 80 proc. przejętych gruntów to II i III klasa) stopniowo wyłączanych jest z produkcji rolnej. Docelowo zostaną zalane betonem. Sprawę przesądził nadany w grudniu przez wojewodę mazowieckiego rygor natychmiastowej wykonalności dla decyzji lokalizacyjnej lotniska. Termin wyprowadzki przypadł na wczesny luty; był siarczysty mróz, w Polskę poszły obrazki pakowanego i wywożonego dobytku.

Dla tych, którzy nie zwlekali z wyprowadzką, przewidziano 5-procentowy bonus od wysokości odszkodowania, które jednak wciąż wyliczano, kwota nieznana. Część właścicieli na to przystała, co wystarcza władzom spółki CPK, by formułować narrację o tym, że nie mamy do czynienia z wywłaszczeniami, ale dobrowolnym wydaniem nieruchomości. Niektórzy wykonali wcześniej zasiewy. Wciąż nie mają pewności, czy dostaną pozwolenie, by zebrać plony – opowiada Barbara Czerniawska, prezes fundacji INLEGIS powołanej do życia przez kancelarię prawną o tej samej nazwie, która reprezentuje wywłaszczanych.

Czytaj też: Skok PiS na ziemię.

Polityka 15.2026 (3559) z dnia 07.04.2026; Rynek; s. 42
Oryginalny tytuł tekstu: "Życie 2.0 w skali 1:2"
Reklama