Życie 2.0 w skali 1:2
CPK, czyli Port Polska. Pustoszeją najlepsze ziemie Mazowsza. A ludzie nie mają się gdzie podziać
Gospodarstwa opustoszały, budynki otoczono plastikowymi taśmami, wbite na działkach tabliczki przestrzegają, że na posesje wstęp wzbroniony, gdyż jest to obecnie własność Centralnego Portu Komunikacyjnego, a wtargnięcie będzie skutkować zgłoszeniem na policję. Miejscowości w gminach Baranów, Teresin i Wiskitki, przeznaczone pod największe w Polsce lotnisko, to dziś – jak powtarzają ich wysiedleni mieszkańcy – wioski duchów.
Budynki wyburzono, wiele działek już zniwelowano, pozostałe nieliczne gospodarstwa wkrótce czeka ten sam los, a 4 tys. ha najlepszych ziem na Mazowszu (ponad 80 proc. przejętych gruntów to II i III klasa) stopniowo wyłączanych jest z produkcji rolnej. Docelowo zostaną zalane betonem. Sprawę przesądził nadany w grudniu przez wojewodę mazowieckiego rygor natychmiastowej wykonalności dla decyzji lokalizacyjnej lotniska. Termin wyprowadzki przypadł na wczesny luty; był siarczysty mróz, w Polskę poszły obrazki pakowanego i wywożonego dobytku.
– Dla tych, którzy nie zwlekali z wyprowadzką, przewidziano 5-procentowy bonus od wysokości odszkodowania, które jednak wciąż wyliczano, kwota nieznana. Część właścicieli na to przystała, co wystarcza władzom spółki CPK, by formułować narrację o tym, że nie mamy do czynienia z wywłaszczeniami, ale dobrowolnym wydaniem nieruchomości. Niektórzy wykonali wcześniej zasiewy. Wciąż nie mają pewności, czy dostaną pozwolenie, by zebrać plony – opowiada Barbara Czerniawska, prezes fundacji INLEGIS powołanej do życia przez kancelarię prawną o tej samej nazwie, która reprezentuje wywłaszczanych.
Czytaj też: Skok PiS na ziemię.