Polka nie dała szans Naomi Osace. Czy to znów wielka Iga? Długo czekaliśmy na taki mecz
Po pierwszych gemach można było pomyśleć, że to nie będzie najtrudniejszy pojedynek dla Polki. Najpierw po aż 13 rozegranych piłkach Osaka oddała swoje podanie, żeby po chwili nie utrudniać Świątek przy jej serwisie. Dwa wygrane i dwa przegrane, chociaż były szanse na podwyższenie wyniku.
Nie trzeba jednak dokładnie analizować tego fragmentu meczu, bo kolejne gemy Polka konsekwentnie dopisywała na swoje konto. Dobrze serwowała, i to nie tylko pierwszym podaniem. Lepiej wytrzymywała wymiany. Japonka miała problemy z rotacją piłek posyłanych z drugiej strony kortu. Efekt: trzy przełamania Igi i tylko jedno Naomi, w rezultacie 6:2. Wyglądało to bardzo dobrze, ale wiemy, że Polka miała ostatnio kłopot z utrzymaniem koncentracji w trakcie meczu.
Efektowne zwycięstwo Igi
Tymczasem podopieczna Francisco Roiga nie zatrzymywała się. Szybko zrobiło się 2:0, później 3:1, 4:1. Można się było tylko obawiać, czy nie nastąpi moment „zawieszenia”, dekoncentracji. Ale tym razem było odwrotnie. Polka grała coraz lepiej. 6:1 i stąd bardzo efektowne zwycięstwo.
To nie zdarza się zbyt często, żeby trener jednej z zawodniczek znał lepiej od niej jej rywalkę. A tak było w tym przypadku, przecież Tomasz Wiktorowski prowadził Igę prawie trzy lata, dodajmy: lata wielkich osiągnięć. Ta wiedza nie pomogła jednak obecnej podopiecznej Polaka.
Obie tenisistki to nietuzinkowe postacie w tourze, i to nie tylko dlatego, że były liderkami rankingu WTA. Co ciekawe, lubią się i wspierają. Mimo całych ksiąg zapisanych triumfami, w tym dziesięcioma wielkoszlemowymi tytułami, mają swoje problemy, żeby nie powiedzieć: demony. Poniedziałkowa rywalizacja była okazją do udowodnienia dla jednej i drugiej, że idą w dobrym kierunku. Na pewno udało się to poniedziałkowej zwyciężczyni.
Czekaliśmy na taki mecz
Długo czekaliśmy na ten mecz. Poprzedni, na paryskich kortach niemal dwa lata temu, był thrillerem zakończonym happy endem dla Polki w ostatnim możliwym momencie. Japonka w trzecim, decydującym secie prowadziła już 5:2. Ówczesna podopieczna Tomasza Wiktorowskiego umiała wtedy wychodzić z największych opresji. Warto przypomnieć, że po wielkiej przeprawie w drugiej rundzie Rolanda Garrosa Iga Świątek pokonała wszystkie następne przeszkody i kolejny raz cieszyła się z wielkoszlemowego triumfu. Była oczywiście światową jedynką.
A Naomi? Wydawało się, że lada chwila wróci na tenisowe szczyty. Ten scenariusz się nie ziścił. Osaka jest co prawda 16. w zestawieniu WTA, ale na pewno nie jest to szczyt marzeń. Od ubiegłego roku w ich spełnieniu stara się pomóc polski szkoleniowiec.
Ale Polka też nie jest zadowolona z miejsca, w którym się znajduje. Jeśli się było prawie dwa lata na samym wierzchołku piramidy, to obecną trzecią pozycję tenisistka traktuje jako stan przejściowy. Ten stan niebezpiecznie się przedłuża.