Przed meczem kibice na Stadionie Narodowym uczcili brawami pamięć zmarłego niedawno znakomitego piłkarza i trenera Jacka Magierę. Potem odśpiewali hymn i zaczął się mecz, który długimi fragmentami nie zachwycał.
Stanisław Oślizło razem z Górnikiem
Górnik koncentrował się na tym, żeby uniemożliwić Rakowowi szybką grę. Był uważny w obronie, rzadko wyprowadzał kontrataki. I to była strategia skuteczna. W 32. min po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Roberto Massimo precyzyjnym uderzeniem zaskoczył bramkarza Częstochowian. A Raków nie sprawiał wrażenia, jakby miał pomysł na odrobienie strat. Przeciwnie. To Górnik zarządzał meczem i tworzył groźniejsze sytuacje. W 65. min mocnym strzałem zza pola karnego popisał się Maksym Chłań. Piłka wpadła do siatki Rakowa, co wywołało euforię wśród fanów z Zabrza.
Na tak piękny moment czekali od 1972 r., kiedy Górnik po raz ostatni wywalczył Puchar Polski. Kapitanem tamtego zespołu był legendarny Stanisław Oślizło, jedyny polski piłkarz, który zdobył bramkę dla polskiej drużyny w finale europejskiego pucharu (z Manchesterem City w 1970 r.). W sobotę 88-letni piłkarz był na trybunach warszawskiego Stadionu Narodowego, a po spotkaniu wzniósł puchar w górę razem z obecnym kapitanem Górnika Łukaszem Podolskim.
Siódmy raz Górnika Zabrze
Zanim jednak doszło do tak wzruszającego momentu, Raków próbował jeszcze ratować wynik. W 89. min miał szansę na bramkę kontaktową, ale zawodnicy Górnika wybili piłkę z linii bramkowej. W końcówce na boisko wszedł wspomniany Podolski, który jest specjalistą w zdobywaniu krajowych pucharów. Wygrywał takie trofea w Niemczech, Anglii, Turcji i Japonii. Podolski nie byłby jednak sobą, gdyby nie wdał się w przepychankę z przeciwnikiem. Napastnik Rakowa Jonatan Braut Brunes nie wytrzymał, brutalnie kopnął Podolskiego i wyleciał z boiska z czerwoną kartką.
Końcówka była więc dość nerwowa, ale sędzia Jarosław Przybył w końcu odgwizdał koniec meczu. To siódmy Puchar Polski w historii, ale ważniejsze, że to także przepustka do gry w europejskich pucharach. Zabrzanie grają świetny sezon. Oprócz zdobycia pucharu walczą o mistrzostwo Polski – są na drugim miejscu w tabeli z trzypunktową stratą do poznańskiego Lecha. Dzisiejszy triumf na pewno da im dodatkową energię do walki w końcówce sezonu ligowego.
Na koniec warto dodać, że w historycznej klasyfikacji Pucharu Polski prowadzi Legia Warszawa, która to trofeum zdobyła już 21 razy. Ta jednak obecny sezon ma słaby (choć w piątek pokonała w klasyku 1:0 Widzew Łódź).