Lewandowski: misja zakończona, odchodzę z Barcelony. „Przybył jako gwiazda, odchodzi jako legenda”
„Nigdy nie zapomnę miłości, którą otrzymałem od fanów od moich pierwszych dni. Katalonia to moje miejsce na ziemi. Dziękuję wszystkim, których poznałem po drodze w tych pięknych czterech latach. Szczególne podziękowania kieruję do prezesa Laporty za to, że dał mi szansę przeżyć najbardziej niesamowity rozdział w mojej karierze. Barca jest z powrotem tam, gdzie należy” – napisał na Instagramie Lewandowski.
Kataloński klub w swoich mediach społecznościowych ogłosił natomiast: „Przychodził jako gwiazda, odchodzi jako legenda”.
Came as a star.
— FC Barcelona (@FCBarcelona) May 16, 2026
Leaves as legend.
Thank you, Robert Lewandowski, for every goal, every battle, and every magic moment wearing these colours. Culer forever. pic.twitter.com/5o35b4NuF3
Lewandowski, symbol odrodzenia
Cztery lata temu Polak dołączył do FC Barcelony, kiedy ta była w dużym kryzysie. Już bez Leo Messiego (odszedł do Paris Saint Germain F.C.), zadłużona i z wygrywającym wtedy niemal wszystko największym rywalem – Realem Madryt. Lewandowski chciał odejść z Bayernu Monachium, z którym przez osiem lat święcił największe triumfy w sportowym życiu, a Barcelona potrzebowała największej światowej gwiazdy, która stanie się symbolem odrodzenia klubu. I taką Polak się stał.
Lewandowski dołączył wtedy do grającej pokazowy turniej w Stanach Zjednoczonych drużyny i niemal od razu był jej najważniejszym trybem – klasyczną „dziewiątką”, która zdobywa kluczowe i piękne bramki, a także opiekunem młodych gwiazd, które miały stanowić o wielkości FC Barcelony w przyszłości, m.in. Gaviego, Yamala czy Pedriego.
„Po czterech latach pełnych wyzwań i ciężkiej pracy nadszedł czas, aby iść dalej. Odchodzę z poczuciem, że misja jest ukończona. 4 sezony, 3 mistrzostwa” – napisał w sobotę Lewandowski. Przez ten czas polski napastnik sięgnął po trzy mistrzostwa Hiszpanii, Puchar Króla oraz trzy Superpuchary Hiszpanii. W pierwszym swoim sezonie od razu został królem strzelców La Liga (Trofeo Pichichi). A także znalazł idealne miejsce do życia dla siebie i swojej rodziny.
Teraz Arabia Saudyjska?
Jednak w ostatnim sezonie 37-letni Polak zaczął odgrywać mniejszą rolę w drużynie Hansiego Flicka (niemieckiego trenera, z którym w Bayernie Monachium wygrał wymarzoną Ligę Mistrzów). Coraz rzadziej wychodził w pierwszym składzie i m.in. z tego powodu zdobytych goli – jak na niego – było mniej.
„Robert dla mnie to wspaniała osoba i wielki zawodnik, który dba o siebie i dlatego wciąż gra na najwyższym poziomie. Robert zasługuje na wyjątkowe pożegnanie i zagra jutro w pierwszym składzie (…). Rozmawiałem z drużyną, w tym z Lewandowskim, który świetnie się bawił w Barcelonie. Był przy każdym zdobytym przeze mnie tytule i to dla mnie zaszczyt móc z nim pracować. To prawdziwy profesjonalista, zawsze daje z siebie wszystko, by grać jak najlepiej i w pełni wykorzystać swój potencjał” - mówił w sobotę Flick na konferencji przed niedzielnym ligowym spotkaniem z Betisem.
Gavi: "Przybyłeś, gdy przeżywaliśmy jeden z najtrudniejszych okresów, a dzięki twoim bramkom i przywództwu przywróciliśmy klub na miejsce, na które zasługuje – wygrywając trzy mistrzostwa w ciągu czterech lat i walcząc o wszystko! To był dla mnie zaszczyt grać u twojego boku i… pic.twitter.com/jBx8SScLTd
— BarcaInfo (@_BarcaInfo) May 16, 2026
Od miesięcy mówiło się o zainteresowaniu Lewandowskim na transferowym rynku. Wymieniano włoskie drużyny: Milan i Juventus, Chicago Fire z MLS (w tej lidzie gra Messi), i oczywiście zespoły z krajów arabskich, gdzie od kilku sezonów występują m.in. Ronaldo i Benzema. Barcelona, ale to tylko dziennikarskie doniesienia, miała złożyć ofertę przedłużenia o rok kontraktu, jednak na dużo gorszych warunkach.
Co dalej? Obecnie najpoważniejszym kandydatem do zatrudnienia Polaka jest podobno Al-Hilal z Arabii Saudyjskiej, który – według medialnych doniesień – ma oferować Lewandowskiemu 90 mln euro za sezon.