Bliski Wschód strefą bezatomową?

Iran-Izrael: gołąbki pokoju
Izrael z Iranem mieli rozmawiać o przekształceniu regionu w strefę bez broni nuklearnej. Czy to realny scenariusz?

Poważny izraelski dziennik „Haarec" informuje, że we wrześniu w Kairze doszło do rozmów z udziałem oficjeli Izraela i Iranu o możliwości przekształcenia Bliskiego Wschodu z strefę bez broni nuklearnej. Oczywiście za zamkniętymi drzwiami i w szerszym gronie - w ramach forum powołanego z inicjatywy premiera Australii Kevina Rudda.

Przeciek wywołał sprzeczne komentarze: zaprzeczenia i potwierdzenia. Tym bardziej, że pojawił się w mediach światowych w momencie, kiedy czekamy na wiadomość z Wiednia, czy Iran zgodzi się na propozycję ONZ, by znaczą część - 1200 z 1500 kg - swego zapasu wzbogaconego uranu wysłać za pośrednictwem Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, agendy ONZ, do Rosji i Francji celem jej dodatkowego wzbogacenia. Trwałoby to ok. 18 miesięcy, a ostatecznie Iranu otrzymałby z powrotem paliwo atomowe wystarczające do celów pokojowych, w tym do leczenia raka  izotopami, ale nie do celów militarnych.

Szef Agencji  El Baradei jest optymistą: spodziewa się, że Iran zgodzi się na ten plan. Jego sens polega na tym, że de facto oznacza on, iż Teheran nie prowadzi podwójnej gry atomowej. Że nie jest tak, iż oficjalnie chce robić pokój, ale potajemnie szykuje się do atomowej wojny.

Temu pierwszemu celowi - przedstawianiu Iranu jako gołąbka pokoju - służą deklaracje zarówno prezydenta, jak i najwyższego ajatollaha: Iran jest za likwidacją arsenałów nuklearnych w regionie i na świecie. Iranowi broń atomowa nie jest potrzebna. Iran potrzebuje atomu dla rozwoju pokojowego. Iran popiera ideę strefy bezatomowej.

Ale jest i druga strona medalu: mnożące się doniesienia o zaawansowanym - co do tego, w jakim stopniu, na Zachodzie nie ma konsensu - nuklearnym programie  militarnym Iranu. A w kierownictwie państwa trwa zakulisowa walka o politykę atomową. Dziś Iran powie tak, a jutro? Gdzie nikt nikomu nie ufa, trudno o przełom ku trwałej stabilizacji.

To samo usłyszymy w Izraelu: strefa bezatomowa, ależ czemu nie? Jednak to śpiew odległej przyszłości. Najpierw trzeba zawrzeć regionalne porozumienie wiarogodnie  gwarantujące prawo Izraela do istnienia i obrony. Bez podpisu pod nim Iranu, Syrii, a może i Libii, nie ma o czym rozmawiać. A na razie na pytanie, czy macie te bomby, przedstawiciele Izraela odpowiadają uśmiechem.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj