Grypa na Ukrainie

Wirus u sąsiada
Epidemia na Ukrainie wybuchła nagle.
Pan zarazek we własnej osobie
BEW

Pan zarazek we własnej osobie

Sir Sabbhat/Flickr CC by SA

Początkowo był to nieznany wirus, który zaatakował ludność zachodnich obwodów kraju. Później wirus okazał się grypą, a nawet grypą świńską A/H1N1. Nie było wiadomo ile osób zachorowało, ile zmarło, bo zza naszej wschodniej granicy płynęły sprzeczne doniesienia. Przez moment nawet wyglądało, ze więcej osób zmarło niż choruje. Zapanowała panika, a ulice opustoszały.

Pewne okazało się jedno: chaos. We Lwowie, Iwano-Frankowsku i Tarnopolu, gdzie choroba zaatakowała najgwałtowniej, zabrakło w aptekach szczepionek, ale przede wszystkim leków przeciw grypowych, przeciwwirusowych oraz zwykłej aspiryny, witaminy C i maseczek, które stały się przedmiotem pierwszej potrzeby. Na Ukrainie aptek jest równie dużo jak w Polsce i przed każdą ustawia się kilkusetosobowa kolejka. Kiedy Ministerstwo Zdrowia Ukrainy plątało się w zeznaniach, inicjatywę przejął prezydent Wiktor Juszczenko i pojechał do Lwowa.

Z porannych danych prezydenckich służb oraz Biura Bezpieczeństwa Narodowego wynikało, że na grypę zmarło 49 osób, a 180 – tys. choruje, że to grypa sezonowa  i na A/H1N1 zmarła jedna osoba. Po południu z kolei podano, że 22 osoby zmarłe na grypę były zarażone niebezpiecznym szczepem, zaś kolejne 45 przypadków jest badanych. Łącznie zarażonych jest 255 tys. osób, 15 tys. wylądowało w szpitalach. Prezydent zwrócił się o pomoc humanitarną do prezydenta Polski, a następnie zaapelował o pomoc międzynarodową. Polskę poprosił także o wykonanie testów próbek na obecność wirusa A/H1N1: już wiadomo, że miałby się tym zająć Wojskowy Instytut Higieny i Epidemiologii w Puławach. Juszczenko dał do zrozumienia, że rząd nie radzi sobie z epidemią. Natychmiast premier Julia Tymoszenko ogłosiła więc, że na świńską grypę zmarło 14 osób. Trzy obwody na zachodzie kraju uznano za dotknięte epidemią, w 9 zarządzono kwarantannę. Premier poleciła zamknięcie szkół i przedszkoli w całym kraju na trzy tygodnie, wstrzymanie poboru do wojska oraz dwukrotną w ciągu dnia dezynfekcję dworca kolejowego w Kijowie. W Ministerstwie Zdrowia uruchomiono sztab i gorąca linię, w Szwajcarii zamówiono 16 ton leku Tamiflu. Rząd zabronił też masowych zgromadzeń.

Zaniepokojeni Ukraińcy chcieli wiedzieć, czy zapowiedziany ważny mecz Dynama Kijów odbędzie się, ale nikt nie potrafił dać jednoznacznej odpowiedzi. Ministerstwo Zdrowia podało natomiast, ze zmarło już 60 osób, a zachorowało 185 tys., choć wciąż nie wiadomo ile z nich dopadł wirus A/H1N1. Niebezpieczeństwo epidemii nie zjednoczyło skłóconych obozów politycznych. Grypa wykorzystywana jest w kampanii przed wyborami prezydenckimi, w których Juszczenko i Tymoszenko walczą o elektorat na zachodzie kraju. Zdaniem specjalistów główną przyczyną zachorowań, licznych o tej porze każdego roku, jest niedogrzanie mieszkań. Sezon grzewczy na Ukrainie zaczyna się dopiero w listopadzie. Swoje robi też nieprzestrzeganie higieny oraz niedostateczna liczba szczepień profilaktycznych. W tej sytuacji zapowiedź premiera Rosji Putina o spodziewanych trudnościach z tranzytem gazu przez Ukrainę brzmi groźnie: w mieszkaniach wkrótce będzie zimno. Wniosek: trzeba glosować na Wiktora Janukowicza, bo tylko on gwarantuje dobre stosunki z Rosją.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj