Więzienia w Szwecji

Więzienia do leczenia
W szwedzkich więzieniach siedzi prawie 7 tys. osób. Per capita: ponadtrzykrotnie mniej niż w Polsce, chociaż poziom przestępczości w obydwu krajach jest porównywalny. A mimo to uważa się, że więźniów jest za dużo, a ich utrzymanie zbyt drogie.
Szwedzki Zarząd Więziennictwa podjął w ostatnich latach, zakrojoną na szeroką skalę, akcję kształcenia więźniów na poziomie średnim
GAMMA/BEW

Szwedzki Zarząd Więziennictwa podjął w ostatnich latach, zakrojoną na szeroką skalę, akcję kształcenia więźniów na poziomie średnim

Szwedzkie więzienia słyną z wysokiego standardu. Oddany do użytku przed dwoma laty nowy zakład w Sali, mieście w pobliżu historycznej Uppsali, przypomina jakością kilkugwiazdkowy hotel. Wcześniej przerobiono na więzienie dawny budynek uzdrowiskowy w nadbałtyckim Kalmarze. Za komuny zdarzały się przypadki, że Polacy (również inni przybysze z obozu) popełniali przestępstwa i dawali się złapać, żeby posiedzieć w komforcie i przy okazji jeszcze zarobić legalnie pracując. I dziś można odczuć nieznośną chęć odosobnienia, kiedy się usiądzie na oszklonym balkonie zakładu w Sali z polską książką z więziennej biblioteki i zapatrzy na uspokajającą zieleń okolicznych lasów.

Ale nie dajmy się zwieść pozorom. Nowoczesne więzienie w Sali uchodzi za trudniejsze do ucieczki, niż było otoczone wodami oceanu historyczne Alcatraz, chociaż nikt tu nie zamierza strzelać do uciekinierów. Zanim więzień znajdzie się w celi, musi pokonać podwójny mur i co najmniej 10 śluz, a każdy jego krok jest śledzony na ekranie. Obecność kamer ma utrudnić niewłaściwe zachowanie; nawet palenie papierosów jest w Sali zakazane. – Więzień musi odczuć, że pozbawia się go wolności i stracić ochotę powrotu za kraty – podkreśla szef zakładu Christer Fraennaeby.

Więzienna terapia

Tęsknota za wolnością nie jest jedynym czynnikiem, który ma ograniczyć liczbę przestępców. Szwedzki Zarząd Więziennictwa podjął w ostatnich latach, zakrojoną na szeroką skalę, akcję kształcenia więźniów na poziomie średnim. Świadectwa ukończenia kursów pozwalających na naukę na wyższym poziomie otrzymuje obecnie okoła tysiąca osób, pięciokrotnie więcej niż w 2005 r. W każdym zakładzie istnieją szkoły zatrudniające cywilnych nauczycieli, podległe kuratoriom oświaty. Nauczanie ma charakter indywidualny i często odbywa się także na dystans, jeśli potrzebni są wykładowcy rzadszych specjalności. Badania wykazały, że osoby zdobywające wiedzę rzadziej wracają na drogę przestępstwa, a jeśli już, to po dłuższej niż poprzednio przerwie.

Rozwój oświaty przywięziennej wykazał też, dlaczego wielu przestępców przerywa we wczesnej młodości naukę i demoralizuje się społecznie. Powodem jest często niewykryte w porę ADHD, czyli tzw. zespół nadpobudliwości ruchowej i zaburzenia koncentracji uwagi. Odznacza się on brakiem wytrwałości w realizacji zadań wymagających zaangażowania poznawczego, a więc i w uczeniu się. Działania prowadzące do wykrycia więźniów z ADHD prowadzone są pod kontrolą jednej z najpoważniejszych akademii medycznych na świecie, sztokholmskiego Instytutu Karolińskiego.

W Sali dwóch prymusów nauczania więziennego, leczonych z nadpobudliwości, opowiada o sobie. – Wcześniej nie mogłem nawet przeczytać książki, ponieważ nie byłem w stanie usiąść spokojnie i skoncentrować się. Dzięki lekarstwom mogłem ukończyć kurs przedsiębiorczości i rozpocząć naukę na wyższym poziomie – mówi jeden. – Leczenie wzmocniło mnie i zainspirowało – twierdzi drugi.

Kilka głośnych w ostatnich latach zbrodni, zwłaszcza zamordowanie szwedzkiej minister spraw zagranicznych Anny Lindh, zwróciło uwagę na fakt, że sprawcami byli osobnicy o wyraźnych zaburzeniach psychicznych, którzy korzystają w Szwecji z większej niż gdzieś indziej swobody. Komitet, powołany jak zwykle w takich przypadkach do sporządzenia raportu, zaproponował m.in. rozwinięcie opieki psychiatrycznej w więzieniach, ponieważ spora część więźniów (niektórzy naukowcy utrzymują, że ponad połowa) odbiega od normy. Stan psychiczny zatrzymywanych jest także przyczyną krytykowanego ostatnio wzrostu liczby samobójstw w szwedzkich aresztach (10 przypadków rocznie).

W więzieniach o zaostrzonym rygorze (Hall, Kumla i Tidaholm) prowadzi się zajęcia terapii behawioralnej. Dąży się do zmiany osobowości najgroźniejszych przestępców. Przez cztery dni w tygodniu zbierają się oni w kilkuosobowych grupach pod nadzorem psychologa i rozmawiają o tym, dlaczego tak trudno było im pokonywać złość i agresję, co czyniło ich złymi, dlaczego znaleźli się w więzieniu i dlaczego ich stosunki z innymi ludźmi często kończyły się katastrofą. Rozmowy są częścią Violence Prevention Programme (VPP), programu przejętego z Kanady, która uchodzi w świecie za wzór polityki penitencjarnej, w przeciwieństwie do jej sąsiada na południu.

– Wielu kryminalistów odczuwa wewnętrzny przymus natychmiastowego zaspokojenia potrzeb, czy chodzi o pieniądze, czy tylko o wykazanie racji w sporze – mówi nadzorujący od niedawna szwedzki program psycholog Nils Gunnar Petersson. – Uczymy ich cierpliwości i umiejętności kontrolowania impulsów. Program spotkał się również z krytyką. Kristina Naeslund, specjalizująca się w badaniach psychopatii, utrzymuje, że wśród morderców i sprawców innych zbrodni jest przeważający odsetek psychopatów, którzy manipulują nawet psychologami.

Szkoły przestępczości

W szwedzkich więzieniach stosuje się także inne metody psychologiczne, mające zapobiegać powrotowi do przestępstwa. W Kumli, w środkowej Szwecji, w której przebywali kiedyś polscy więźniowie (teraz odsyłani są do kraju), czynny jest już od kilku lat klasztor. Więźniowie mogą w nim przez miesiąc doświadczyć życia klasztornego w ciszy i medytacji. Gregoriańska muzyka, surowe cegły, chrześcijańskie symbole i obrazy – wszystko to pomaga skupieniu; wcześniej rzadko więźniowie wytrzymywali bez mówienia i krzyków przez kilka nawet godzin.

Każdy chłopak, który odnajduje u nas swoją duszę i nie wraca na kryminalną drogę, jest milionowym zyskiem dla społeczeństwa – mówi klasztorny pastor Truls Bernholt. Tę opinię zdaje się podzielać szwedzki minister finansów Anders Borg. Wbrew większości polityków, zdobywających tanią popularność hasłami surowego karania, Borg uważa, że należałoby pytać wyborców, czy chcą ciąć fundusze na opiekę zdrowotną i przedszkolną, żeby budować nowe więzienia.

Uleganie żądaniom ostrzejszego karania, chociaż przestępczość wcale nie rośnie, już spowodowało, że przeciętny okres pobytu w szwedzkich zakładach karnych wydłużył się od 2000 r. z 301 do 343 dni. Odpowiada to 1300 miejscom w więzieniach potrzebnych do zaspokojenia rosnących potrzeb. Wydatki na więziennictwo (ponad 3 mld zł rocznie) wzrosną w najbliższych latach o 30 proc. Komu zabrać, żeby powiększyć budżet aparatu ścigania? – pyta minister.

W dodatku wzrosły ostatnio sumy wypłacane poszkodowanym z tytułu zbyt pospiesznego zatrzymania w aresztach, co jest wynikiem pewnej zapaści wymiaru sprawiedliwości. W Szwecji stosowanie aresztu wydobywczego jest w praktyce niemożliwe. Każdy, kto bez wyraźnego powodu zatrzymywany jest w areszcie dłużej niż 24 godziny, może dostać odszkodowanie w wysokości około 200 zł dziennie, a jeśli towarzyszył temu rozgłos, to jeszcze więcej. Około 700 Szwedów domaga się obecnie rekompensaty z tego tytułu.

Gorącym przeciwnikiem zbyt surowego karania jest światowej sławy kryminolog Jerzy Sarnecki. Inicjator i współtwórca międzynarodowej nagrody, Nobla z kryminologii, oskarża szwedzkie media o niepotrzebne rozpętywanie histerii wokół głośniejszych przypadków zbrodni i straszenie czytelników rosnącą przestępczością, chociaż w rzeczywistości jest inaczej (i to w całym zachodnim świecie, z Polską włącznie). Często zabierający głos w publicznej debacie Sarnecki skarży się na „medialną choreografię”, w której ilustruje się jego uspokajające komentarze ociekającymi krwią obrazami i tak tnie wypowiedź, że wychodzi on prawie na zwolennika represji.

Zastraszeni obywatele są gorszymi demokratami. Polityka kija daje przeciwne rezultaty, podkreśla Sarnecki. W jednym z przykładów porównuje on Stany Zjednoczone, w których jest proporcjonalnie 10 razy więcej więźniów niż w Szwecji (!), z Kanadą, gdzie prowadzona jest liberalna polityka penitencjarna, a przestępczość utrzymuje się na średnim europejskim poziomie. Surowy krytyk szwedzkiej rzeczywistości przyznaje jednak w rozmowie, że Szwecja najskuteczniej opierała się dotychczas wzbierającej fali żądań surowszego karania. I przynosi to rezultaty.

Ostatni raport Zarządu Więziennictwa pokazuje, że dwóch na trzech skazanych nie wraca na drogę przestępstwa w ciągu trzech lat od zakończenia odbywania kary. Im łagodniejszy jest wyrok, praca społeczna czy elektroniczna obroża, tym mniejsze ryzyko recydywy. Więzienia są szkołą przestępczości dla ludzi młodych, pokazuje raport. Po spędzeniu kilku lat w więzieniu częściej niż inni do niego wracają.

 

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną