WYBORY W HOLANDII: głowni gracze

Raj utracony
Holandia wybiera parlament. Ma trudne zadanie.
Geert Wilders, lider prawicowych populistów z Partii Wolności. Mówi o tym, o czym milczą konkurenci.
Michael Kooren/REUTERS/Forum

Geert Wilders, lider prawicowych populistów z Partii Wolności. Mówi o tym, o czym milczą konkurenci.

Szczęśliwy kraj, który martwi się ponad 50-procentową frekwencją wyborczą. To Holandia. W marcu do wyborów lokalnych poszło 54 proc. uprawnionych, co prasa uznała za wynik fatalny. Na domiar złego, wyniki pokazały postępujące rozczłonkowanie sceny politycznej. Holendrzy mają ordynację proporcjonalną i niski próg wyborczy, więc mordęga z tworzeniem i utrzymaniem rządów koalicyjnych jest im doskonale znana. Jednak dziś, kiedy kraj idzie do przyspieszonych wyborów do parlamentu – do zdobycia 150 mandatów w Izbie Reprezentantów – nastroje i przewidywania są dalekie od błogostanu.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną