Belgia - państwo podzielone

Jeden dom, dwie sypialnie
Mieszkańcy Belgii nie są pewni, czy dalej chcą być Belgami. Flamandowie grożą secesją, Waloni spoglądają ku Francji, a Albert II obawia się o przyszłość swojego królestwa. Wybory w najbliższą niedzielę.
Mieszkańcy Belgii nie są pewni, czy dalej chcą być Belgami.
Guillaume Richer/Flickr CC by SA

Mieszkańcy Belgii nie są pewni, czy dalej chcą być Belgami.

Belgijska kampania wyborcza jest zmechanizowana. Dwóch robotników spalinowym świdrem drąży dziury w ziemi, w dziurach lądują słupy, na słupach laminowany plakat wyborczy. Grubawy jegomość ze zdjęcia dogląda roboty, na poboczu stoi jego auto, również oklejone ponadwymiarową podobizną kandydata. Luk van Biesen jest szefem komisji finansów w belgijskim parlamencie, od 30 lat zasiada w ławach flamandzkich liberałów. To jego partia pod koniec kwietnia wystąpiła z koalicji rządowej, zmuszając do dymisji premiera Yvesa Leterme’a, a króla Belgów do rozpisania przedterminowych wyborów.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną