Szczyt NATO w Lizbonie

Reset i update
Portugalczycy rozwijają czerwone dywany. Barack Obama i przywódcy pozostałych 27 państw NATO zjeżdżają do Lizbony, by dać pokaz siły i otwartości sojuszu.

Siły, bo zatwierdzą nową koncepcję strategiczną, która ma uporządkować szeregi NATO po kolejnych rozszerzeniach i pokazać jego wizję świata po zmianach geopolitycznych od końca zimnej wojny. Otwartości, bo do Lizbony przylatuje także Dmitrij Miedwiediew – by potwierdzić reset stosunków z Ameryką i rozpocząć update relacji z Europą. Tyle pobożnych życzeń.

O sile NATO więcej niż jakikolwiek dokument mówi wojna w Afganistanie. Sojusz ją przegrywa, a w tej chwili szuka sposobu, by wyjść stamtąd z twarzą – tego będą dotyczyć najważniejsze dyskusje w Lizbonie. Ameryka ma przedstawić harmonogram ewakuacji własnych wojsk, by powstrzymać dezercje kolejnych sojuszników. Obama musi wyjść z Afganistanu, jeśli chce ocalić swoje szanse na reelekcję w 2012 r., a europejscy przywódcy nie mają zamiaru zostawać tam ani chwili dłużej.

Otwarcie Ameryki na Rosję właśnie dobiega końca. Obama stracił kontrolę nad Senatem, który musi ratyfikować nowy traktat rozbrojeniowy Start, największe osiągnięcie amerykańsko-rosyjskiego resetu. Republikanie już zapowiedzieli blokadę, dlatego Obama obiecał ratyfikację jeszcze w tym tygodniu, na ostatnim posiedzeniu Senatu w starym składzie. Nawet jeśli przywiezie traktat do Lizbony, na tym skończą się jego pojednawcze gesty – na włączenie Rosji do tarczy antyrakietowej republikański Kongres już się nie zgodzi.

Nie ma też szans na wielki update relacji z Europą. Miedwiediew od trzech lat mówi o nowej architekturze bezpieczeństwa kontynentu, w praktyce o traktacie, który uznałby ekspansję NATO na Europę Środkową, ale też kuratelę Rosji nad krajami b. ZSRR. Francja i Niemcy, jak dowodzi niedawny szczyt w Deauville, są gotowe rozmawiać z Rosją o bezpieczeństwie Europy, ale inne kraje, w tym Polska, wolą ją zbywać równie nierealistyczną ofertą wstąpienia do NATO. Europa jest podzielona nie tylko w Unii.

Spośród trzech stron lizbońskiego szczytu tylko Rosja wie, czego chce od dwóch pozostałych, i to ona może na nim najwięcej wygrać. Jeśli dostanie choć jeden traktat, awansuje do klubu poważanych potęg. Jeśli nie otrzyma żadnego, nie stanie się to z jej winy, Ameryka i Europa zaś pokażą swoją słabość. A co do NATO, sojuszowi przydałby się porządny restart. A najlepiej upgrade.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj