Świat

Wikileaks i Katyń

Deficyty polskiej polityki zagranicznych

Trudno o lepsze świadectwo sukcesu polskiej polityki zagranicznej ostatnich lat: gdy Donald Tusk w ubiegły poniedziałek rozmawiał w Berlinie z kanclerz Niemiec, Bronisław Komorowski przyjmował w Warszawie prezydenta Rosji.

Spotkanie z Angelą Merkel było serdeczne i rzeczowe, bo w stosunkach polsko-niemieckich gości już zaufanie i komitywa, to z Dmitrijem Miedwiediewem – solenne i powierzchowne, bo w relacjach polsko-rosyjskich trzeba najpierw zmniejszyć podejrzliwość i dystans. Obie wizyty coś jednak łączyło: forma górowała nad treścią, dobra atmosfera nad wymiernymi rezultatami.

Nieprzypadkowo Merkel zaczęła konferencję prasową od litanii rocznic – pracowicie nauczyliśmy Niemców, że wieńce i pomniki całkowicie wystarczają nam za treść relacji dwustronnych. Dziś to samo robimy z Rosją – gros konferencji Komorowski–Miedwiediew było poświęcone Katyniowi, a przekleństwo katastrofy smoleńskiej polega też na tym, że dopisała do wspólnej historii kolejny, potencjalnie niewyjaśniony rozdział. Obsesja porządkowania przeszłości maskuje główny deficyt polskiej polityki zagranicznej: trudność z ogarnięciem teraźniejszości i określeniem miejsca Polski w świecie.

Do tego nie wystarczą słuszne cele i doraźna sprawność. Polskiej polityce zagranicznej wciąż brakuje wewnętrznej logiki, która spajałaby strategię i taktykę w racjonalną całość – to dzięki niej niektóre państwa potrafią skutecznie realizować swoje interesy i twórczo reagować na nagłe wydarzenia. Tę logikę buduje się w dyplomatycznym back and forth, tam i z powrotem, jak mówią Anglosasi, ciągłej wymianie poglądów, której świadectwem są notabene depesze ujawnione przez Wiki-leaks. To, że tych z Warszawy jest zaledwie 970 (z Madrytu 3620, z Rzymu 2890), mówi więcej o znaczeniu Polski w świecie niż wizyty z tego tygodnia.

Rząd PO odziedziczył politykę zagraniczną w stanie rozkładu – Polska wyszła spod rządów PiS skłócona z Niemcami i Rosją, na własne życzenie upokorzona przez Amerykę. I to się niewątpliwie zmieniło: Niemcy są dziś najważniejszym sojusznikiem Polski w Europie, z Rosją dochodzimy do ładu pomimo katastrofy smoleńskiej, o ożywieniu stosunków z Ameryką świadczy wizyta polskiego prezydenta w Waszyngtonie. Zgodnie z obietnicą Radosława Sikorskiego Polska wróciła do głównego nurtu polityki międzynarodowej. Teraz musi jeszcze nauczyć się w nim pływać.

Polityka 50.2010 (2786) z dnia 11.12.2010; Komentarze; s. 6
Oryginalny tytuł tekstu: "Wikileaks i Katyń"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

To nie są czasy dla wrażliwców

Badania osób wysoce wrażliwych wykazały, że nie tylko silnie reagują one na stosunkowo słabe bodźce zmysłowe, emocjonalne czy społeczne, lecz także szczegółowo, głęboko przetwarzają związane z nimi informacje.

Anna Tylikowska
22.11.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną