RAPORT: Na Białorusi bez zmian

Białoruś: jeszcze nie teraz
Aleksandr Łukaszenka panuje już 16 lat i nic nie wskazuje, by myślał o emeryturze. Nie musi. Właśnie szykuje się na kolejną kadencję.
Prezydent Łukaszenko i towarzysze.
Maxim Guchek/AP/BEW

Prezydent Łukaszenko i towarzysze.

Przed wyborami prezydenckimi 19 grudnia Mińsk żartuje, że Adam i Ewa też byli Białorusinami: oboje goli, bosi i mieli jedno jabłko na dwoje. Białorusini goli nie chodzą. Nie ma szpanu jak w Kijowie czy Doniecku, bo tu na szpan nie ma ani mody, ani przyzwolenia. Tylu Porsche, Ferrari czy Bentleyów co w Kijowie się nie zobaczy, choć aut znacznie przybyło, są już nawet korki. – To się Łukaszence udało, poziom życia się podniósł – przyznaje Aleksandr Milinkiewicz, jeden z najbardziej znanych i rozpoznawalnych na Zachodzie białoruskich opozycjonistów. Pensja nauczyciela wynosi 420 dol., jest obietnica prezydenta, że do końca roku średnie wynagrodzenie wzrośnie do pół tysiąca. Przybywa nowych mieszkań, rodzina z pięciorgiem dzieci dostaje je za darmo. System ekonomiczny nazywa się oficjalnie: gospodarka rynkowa zorientowana socjalnie.

Tyle że żyje się w strachu. Wszyscy są zatrudnieni w systemie rocznych kontraktów, których władza może nie odnowić. Bo większość firm jest państwowa, a prywatne tylko niektóre usługi i żywienie zbiorowe, restauracje. – Kto nie miesza się do polityki, nie myśli o wolności i swobodach obywatelskich, żyje wygodnie – mówi Milinkiewicz. Andrej Chadanowicz, szef białoruskiego Pen Clubu, mówi, że pojawiła się równoległa Białoruś, trwa wojna kulturowa między reżimową rosyjskojęzyczną i niezależną białoruskojęzyczną.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną