Huffington Arianna

Bogini netu
Królowa internetowych wiadomości pociesza tradycyjne media, że one też mają przyszłość.
Arianna Huffington - zmieniła bloga politycznego we wpływową internetową gazetę, po którą co miesiąc sięga 26 mln czytelników.
Chester Higgins Jr/EAST NEWS

Arianna Huffington - zmieniła bloga politycznego we wpływową internetową gazetę, po którą co miesiąc sięga 26 mln czytelników.

Arianna Huffington - gdy postanowiła wystartować w wyborach na gubernatora w 2003 roku, musiała odpowiadać na niewygodne pytania dziennikarzy. Teraz - jako wpływowa redaktorka - woli sama je zadawać.
Monica Almeida/EAST NEWS

Arianna Huffington - gdy postanowiła wystartować w wyborach na gubernatora w 2003 roku, musiała odpowiadać na niewygodne pytania dziennikarzy. Teraz - jako wpływowa redaktorka - woli sama je zadawać.

Zawsze miała w sobie sporo energii życiowej - była kontrkandydatką Arnolda Schwarzeneggera w wyścigu do fotela gubernatora Kalifornii.
Forum

Zawsze miała w sobie sporo energii życiowej - była kontrkandydatką Arnolda Schwarzeneggera w wyścigu do fotela gubernatora Kalifornii.

Za Oceanem szykuje się prasowy przewrót kopernikański: po internetową gazetę „Huffington Post” sięga co miesiąc już 26 mln czytelników, czyli niewielu więcej niż po sieciowe wydanie szacownego „New York Timesa”. W połowie grudnia portal ogłosił także pierwszy pełnoroczny zysk, zarobił 30 mln dol., w 2012 r. zyski mają być aż trzykrotnie wyższe! I to w czasach, gdy drukowane gazety zmagają się z największym kryzysem w dziejach prasy. Ale tradycyjne media nie dają czytelnikom tego, co oferuje Internet: nawiązywania więzi i bycia obiektem pozytywnego zainteresowania, tego wszystkiego, co zwie się „bringing people together” i co stało się mantrą Arianny Huffington.

Z pomocą przyjaciół

Wystartowała z „Huffington Post” sześć lat temu, miała wtedy 55 lat. Tytuł wzorowany na szacownych dziennikach papierowych, choć żaden z tych mastodontów nie pozwoliłby sobie na wrzutkę nazwiska szefowej do nagłówka. Za to treść i forma jak w mediach internetowych: newsy, blogi, opinie, analizy, do tego plotki o celebrytach, styl życia, foto i wideo. Słowem, treści wysokie i niższe, firmowa mieszanka dla każdego. Prawie każdego, bo raczej dla zwolenników Baracka Obamy, choć i jemu się tu ostatnio dostaje, niż Sary Palin. Sukces fenomenalny. W 2009 r. portal odwiedzało 9 mln czytelników miesięcznie, dziś już 26 mln. Wpisów od czytelników jest ponad 4 mln miesięcznie.

Internetowa gazeta Arianny, z niewielką pomocą jej przyjaciół z towarzyskiej, politycznej i biznesowej elity Los Angeles, Nowego Jorku i Waszyngtonu, wskoczyła do złotej dwudziestki najpopularniejszych w Stanach portali – tuż za „Washington Post”, a przed BBC. Ta 15 pozycja w rankingu oznaczała, że rok temu trzeba byłoby zapłacić za „HuffPo” prawie 100 mln dol. dziś trzykrotnie więcej. Oczywiście gdyby pani Huff zechciała wystawić portal na sprzedaż.

Arianna z domu jest Stassinopoulous. Z Grecji wyjechała do Anglii na studia w Cambridge. Mając 21 lat została prezeską prestiżowego związku studentów tej uczelni. Do dziś mówi po angielsku z wyraźnym greckim akcentem. Londyńskiemu „Guardianowi” opowiada, że zmieniała miejsce i środowisko, ilekroć czuła, że coś nie gra. Matka dziennikarka, z pochodzenia Rosjanka, zachęcała ją już w Atenach, gdzie Arianna dorastała, żeby nie bała się próbować wcielania w życie swych marzeń. Bo nieważne, że może się nie udać, ważniejsze, żeby spróbować.

Więc kiedy 16-letnia Arianna zobaczyła gdzieś w gazecie fotografię Cambridge i oznajmiła, że chce tam pojechać, mama natychmiast się zgodziła. W Anglii było tak, jak uwielbiała: mnóstwo nowych znajomości, niekończące się studenckie debaty o wszystkim. Rock ani trawka jej nie interesowały. Po studiach związała się z 20 lat starszym, wybitnym brytyjskim krytykiem muzycznym i publicystą Bernardem Levinem. W ten sposób weszła na salony Londynu.

Od lewa do prawa

Na podbój Ameryki wyruszyła 30 lat temu. Dzięki kontaktom i talentowi do zjednywania sobie ludzi szybko przebiła się w Nowym Jorku. W 1986 r. wyszła za mąż za magnata naftowego Michaela Huffingtona, z którym ma dwie córki. Wyjechali do Waszyngtonu, a stamtąd do Kalifornii, gdzie Michael zdobył fotel w Izbie Reprezentantów z ramienia partii republikanów. Arianna próbowała sił w dziennikarstwie oraz jako biografistka Marii Callas i Pabla Picassa. Obie książki stały się bestsellerami. Występowała w radiu i telewizji, próbowała sił jako aktorka. Ma słabość do religijnych szarlatanów pozujących na mistyków, uwielbia jogę i medytacje.

Politycznie była prawicowa. Udzielała się w kampaniach wyborczych republikańskich prominentów, mimo że popierała emancypację gejów i prawo do aborcji. I raptem w połowie lat 90. rzuciło ją na lewo. Do przełomu dojrzewała ponoć latami. Miała możliwość – tak twierdzi – przekonać się, że prywatnie liderzy prawicy mówią co innego niż publicznie, że wcale nie zależy im na empatycznym konserwatyzmie czy na ekologii. Naszły ją wątpliwości, czy wolny rynek zawsze sam da radę, kiedy gospodarka przechodzi kryzys. I czy Ameryka powinna się pakować w wojnę w Iraku.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną