Afrykańskie granice

Maroko na oko, Kenię przy linii
Niebawem Afryce przybędzie nowe państwo: niepodległość ogłosi południowy Sudan. Granice wytyczone przez Europejczyków to przyczyna afrykańskich wojen i gospodarczej niedoli kontynentu.
Tylko one nie muszą myśleć o granicach w Afryce.
Wikipedia

Tylko one nie muszą myśleć o granicach w Afryce.

Podziału politycznego Afryki dokonano bez oglądania się na granice językowe i etniczne. Konferencja w sprawie podziału kontynentu - Berlin 1884 r. (grafika z epoki).
AKG/EAST NEWS

Podziału politycznego Afryki dokonano bez oglądania się na granice językowe i etniczne. Konferencja w sprawie podziału kontynentu - Berlin 1884 r. (grafika z epoki).

Granica Zambii i Zimbabwe
ULLSTEINBILD/BEW

Granica Zambii i Zimbabwe

Współczesna mapa Afryki.
Polityka

Współczesna mapa Afryki.

W Rwandzie wciąż jest niespokojnie, ale życie musi toczyć się dalej.
Neil Palmer (CIAT - International Center for Tropical Agricultu)/Flickr CC by SA

W Rwandzie wciąż jest niespokojnie, ale życie musi toczyć się dalej.

O kształcie granic w Afryce zdecydowano tysiące kilometrów od niej i bez udziału Afrykanów. Późną jesienią 1884 r. na zaproszenie Otto von Bismarcka do Berlina zjechały delegacje kilkunastu dworów europejskich i jednej amerykańskiej republiki, by w dawnym pałacu Radziwiłłów wynegocjować rozbiór Czarnego Lądu. Planu granic ustalonego wtedy w zaciszu gabinetów kancelarii cesarstwa nie zdemolowały reformy administracji kolonialnej, wojny światowe i afrykańskie ani dekolonizacja.

Granice wymyślone w Berlinie są wyjątkowo trwałe i zdążyły już przynieść Afryce dziesiątki konfliktów, głównie wojen domowych, które doprowadziły do narodzin kilku nowych państw. W lipcu na mapie pojawi się kolejne – w południowym Sudanie, którego niezależność przypieczętowało styczniowe referendum. W samym Sudanie w kolejce do niepodległości stoi jeszcze krwawo pacyfikowana prowincja Darfur, nieuchronny wydaje się też rozpad Somalii. Tamtejszy rząd z trudem kontroluje tylko niektóre dzielnice stołecznego Mogadiszu i niewykluczone, że w najbliższych latach znów trzeba będzie na nowo drukować mapy Rogu Afryki, gdzie powstaną między innymi Putland i Somaliland, na razie mateczniki piratów i radykalnych islamistów, którzy terrorem wprowadzają szariat.

Slalom z przeszkodami

Bank Światowy twierdzi, że to układ granic odziedziczony po Europejczykach jest jedną z przyczyn afrykańskiej niedoli. Na innych kontynentach nie ma tylu państw bez wybrzeża morskiego. Brak bezpośredniego dostępu do morza skazuje 40 proc. z ponad miliarda Afrykanów na oddalenie od głównych szlaków międzynarodowego handlu i potencjalnych klientów w Europie, w Ameryce i w Azji. Przykład? Wysłanie kontenera z Afryki Subsaharyjskiej na wschodnie wybrzeże USA kosztuje 8 tys. dol., z Chin połowę tej sumy, z Maghrebu i Bliskiego Wschodu czterokrotnie mniej. W Afryce cenę winduje rzadka sieć dróg, niewielka liczba spławnych rzek, bardzo wysokie opłaty dla firm transportowych i skorumpowana biurokracja na granicach.

Eksporterom z Czadu, Nigru czy Zambii proceduralny slalom zajmuje około dwóch miesięcy – tylko w Iraku i w Azji Środkowej czeka się dłużej na skompletowanie wszystkich dokumentów. Jednocześnie plik zgód i zaświadczeń nie chroni przed chciwością celników i wojska na granicach państw oraz strażników pilnujących posterunków wewnątrz krajów, rozstawionych na styku prowincji i rogatkach miast albo po prostu gdzieś na środku drogi. Z badań prowadzonych na zlecenie Banku Światowego na gęsto zaludnionym zachodzie Afryki wynika, że kierowca ciężarówki wysyłanej z Bamako (stolicy Mali) przez Burkina Faso do portowej Akry w Ghanie zatrzymywany jest ponad 40 razy. Średnio staje co dwadzieściaparę kilometrów, wręcza kilkudolarową łapówkę i po prawie 10 minutach jedzie dalej, do następnego szlabanu.

Kontrole znacznie podnoszą koszt robienia interesów zwłaszcza w Afryce Zachodniej i mają bardzo szkodliwy wpływ na gospodarkę regionu. Paradoksalnie okazuje się, że ludzie żyjący blisko granic znakomicie sobie radzą – mówi Paul Nugent, profesor historii porównawczej Afryki z uniwersytetu w Edynburgu, pomysłodawca i szef African Borderlands Research Network, grupy ponad stu europejskich i afrykańskich naukowców badających wpływ granic na społeczeństwa kontynentu. – Żyją z drobnego handlu i w odróżnieniu od ciężarówek prawie nikt ich nie kontroluje. Oni pierwsi nie byliby zadowoleni z otwarcia granic, o czym coraz częściej wspomina Unia Afrykańska – podkreśla prof. Nugent.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną