Światowe Forum Ekonomiczne

Davos bez pomysłu
Kiedyś politycy i prezesi przyjeżdżali do Davos z czystym sumieniem: rankiem modlili się na nabożeństwach w intencji wolnego rynku i deregulacji, po południu szli poszusować na nartach, a wieczorem bawili się na hucznych imprezach na koszt banków i korporacji.

Gdy wybuchł kryzys – spowodowany wolnorynkową ortodoksją i nadmierną komitywą między polityką a biznesem – Davos płynnie przeszło od bezkrytycznego wielbienia istniejącego porządku do alarmistycznego wypatrywania zagrożeń. W tym roku największym jest podobno „syndrom globalnego wypalenia” – świat, jak mówi inicjator Światowego Forum Ekonomicznego, „jest za słaby, by poradzić sobie z siecią zagrożeń, czyhających na firmy i rządy”.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną