Buntujcie się!
Były bojownik francuskiego ruchu oporu i pisarz Stéphane Hessel, współautor Deklaracji Praw Człowieka ONZ, dziś 93-letni, w wydanym ostatnio manifeście „Buntujcie się!” wzywa dzisiejszą, sfrustrowaną młodzież do pokojowego buntu przeciwko panującym warunkom.
Stéphane Hessel
Charles Platiau/Reuters/Forum

Stéphane Hessel

Zeszłoroczny manifest Hessela wstrząsnął francuską opinią publiczną. Sprzedano prawie milion egzemplarzy, także w krajach arabskich.
materiały prasowe

Zeszłoroczny manifest Hessela wstrząsnął francuską opinią publiczną. Sprzedano prawie milion egzemplarzy, także w krajach arabskich.

Cha già José/Flickr CC by SA

Artykuł pochodzi z 8 numeru tygodnika FORUM, w kioskach od 21 lutego.
Polityka

Artykuł pochodzi z 8 numeru tygodnika FORUM, w kioskach od 21 lutego.

DER SPIEGEL: Monsieur Hessel, pańska mała książeczka „Buntujcie się“ lub „Oburzajcie się” (fr. „Indignez vous“) wywołała potężne echo we Francji i innych krajach. Czy tą publikacją podpalił pan lont rewolucji?

Stéphane Hessel: Z pewnością nie miałem takiego zamiaru, jakkolwiek mój apel obecnie faktycznie płonie niczym lont. Wkrótce będziemy mieli milion sprzedanych egzemplarzy, a do tego tłumaczenia na całym świecie! Ten sukces kompletnie mnie zaskoczył, jest to swego rodzaju masowy fenomen społeczny. W gruncie rzeczy nie ufam rewolucyjnym zrywom, z którymi zawsze łączy się pewne niebezpieczeństwo. Zarazem jednak podziwiam waleczność współczesnych naśladowców Louisa Auguste Blanqui i Michaiła Bakunina, owych anarchistów XIX wieku, którzy na swój sposób chcieli dać sygnał do rewolucji.

Czy postrzega pan siebie w roli ich następcy?

Moja książeczka, to nie jest żadne wielkie dzieło - może to jak gdyby pierwszy człon rakiety, albo pobudka dla naszej świadomości. Ta praca zresztą powstała raczej przypadkowo.

Powie pan jak?

Po rozmowie z moją wydawczynią Sylvie Crossman, która poza tym interesuje się takimi rzeczami, jak nauki buddyjskie i wiedza australijskich Aborygenów. Uznała ona, że w związku z moim biblijnym wiekiem, doświadczeniami z francuskiego ruchu oporu i z mego udziału w pisaniu Deklaracji Praw Człowieka ONZ mam zapewne coś do powiedzenia w sprawach, dotyczących dzisiejszego społeczeństwa.

Takie przesłanie dla młodego pokolenia?

Osiagnąłem ostatnia fazę mego życia. Koniec jest już niedaleko. Dlatego skorzystałem z okazji, aby przypomnieć fundament mojego politycznego zaangażowania: lata w ruchu oporu przeciwko siłom barbarzyństwa podczas II wojny światowej.

Nigdzie dziś nie widać porównywalnego zagrożenia. Czy patos pańskiego wezwania do oporu nie jest bardzo przesadzony?

Może. Ale w takim razie dlaczego najwidoczniej trafiam w nastrój chwili? Nasze społeczeństwa ogarnął niepokój - uczucie, że tak dalej być nie może. Zbyt wiele problemów pozostaje nierozwiązanych: od kryzysu gospodarczego przez demontaż państwa socjalnego aż po niszczenie środowiska naturalnego naszej planety. Dlatego wezwanie do oburzenia się przychodzi najwyraźniej we właściwym momencie historii.

Oburzenie jest zazwyczaj przywilejem mlodzieży, a nostalgiczne wspominanie przeszłości – domeną ludzi starych. Czy u pana obie te postawy się łączą?

Dzisiejsze problemy są naturalnie inne od tych, z jakimi my mieliśmy do czynienia pod koniec wojny. Ale wartości, które nam przyświecały, mogą stanowić w dzisiejszym świecie w dalszym ciągu podstawy do oporu, do oburzenia.

Jakie to wartości?

Zasad etyki nie da się wynaleźć na nowo. Ich istota pozostaje niezmienna: wolność, sprawiedliwość, solidarność. Nienaruszalność ludzkiej godności i praw człowieka. Kiedy te wartości są zagrożone – na przykład przez potęgę pieniądza, bezwzględną walkę konkurencyjną, rosnącą przepaść miedzy bogatymi a biednymi, eksploatację zasobów naturalnych niezbędnych do życia, pozbawianie prawa do samostanowienia, prawo siły – to musimy się dziś temu przeciwstawić, tak samo jak kiedyś stawialiśmy czoło siłom zniszczenia.

Czy tajemnica pańskiego sukcesu leży w nimbie, jaki otacza pana osobę? Nadaje pan owej gotowości do oburzania się charyzmatyczne oblicze?

To nawet dziwne, jak dobrze ja, stary człowiek, trafiam do młodych. Może bierze się to z potrzeby młodych, by żyć w bohaterskich czasach. Kiedy staję przed jakimś audytorium i mówię: jeżeli coś was oburza, tak jak mnie oburzał nazizm, bądźcie bojowi, silni, zaangażowani – to aż trudno uwierzyć, jakie to wywołuje burzliwe owacje. Jest na tym świecie wiele rzeczy, trudnych do zniesienia. Ja mówię tym młodym ludziom: dostrzeżecie takie rzeczy, jeśli tylko rozejrzycie się trochę.

Z całym szacunkiem, ale czy pan tego zbytnio nie upraszcza? Jak odróżnić słuszne oburzenie od ślepej furii?

Dotknął pan tu niewątpliwie ważnego punktu. Samo wzniecenie wrzawy nie wystarczy. Oburzając się, nie można poprzestać na jałowym zaangażowaniu. Ono stanowi jedynie emocjonalny motyw do tego, by stawić opór.

Francuzi łatwo się oburzają, są w tym dobrzy. Strajkują, demonstrują, rozrabiają, upajają się władzą ulicy – a potem ten protest wygasa, nie pociągając za sobą żadnych następstw.

Owszem, często tak bywa. Oburzenie – to tylko pierwszy krok. Następnym krokiem musi być refleksja, polityczna analiza problemu. Na jej podstawie obiera się kierunki działania, wskazuje się drogi, pozwalające zażegnać niebezpieczeństwo.

Ale właśnie tego pan w swojej broszurze nie robi. Ogranicza się pan do apelowania do emocji. Czy nie igra pan z ogniem? Oburzenie – zwłaszcza gdy przywdziewa moralne szaty - szybko może przerodzić się w nienawiść i pasję niszczenia.

Takie niebezpieczeństwo istnieje. To dlatego Spinoza uważał oburzenie za namiętność negatywną. Ja jednak dodaję niekiedy: oburzenie jest twórcze. Czemuś, co jest nie do zniesienia, koniecznie trzeba przeciwstawić coś nowego, pozytywnego. Nadzieja jest siłą napędową historii, jest właściwie żywiołem przyszłości, jak powiedział kiedyś Sartre. Do tego jednak, by wskazać możliwe do przeprowadzenia reformy i nowe struktury, nie brak ludzi bardziej kompetentnych ode mnie. Ja zwracam się przede wszystkim przeciwko obojętności i bierności, gdyż są one równoznaczne z obywatelską kapitulacją.

 

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj