Francja prze do wojny

Zmazać plamę po Tunezji
Skąd nagłe francuskie poparcie dla interwencjonizmu? Paryż próbuje za wszelką cenę zmazać plamę po rewolucji w Tunisie, kiedy poparła Ben Alego i znalazła się po stronie arabskich dyktatorów.

Déjà vu było cokolwiek à rebours. W lutym 2003 r. szef francuskiej dyplomacji Dominique de Villepin wygłosił w ONZ płomienne przemówienie przeciwko interwencji w Iraku. Wczoraj jego następca Alain Juppé z tego samego fotela wezwał społeczność międzynarodową do natychmiastowego ataku na Libię. To z inicjatywy Francji Rada Bezpieczeństwa uchwaliła w czwartek rezolucję, zezwalającą na ustanowienie nad Libią strefy zakazu lotów, a także na wszelkie działania, zmierzające do ochrony ludności cywilnej – w praktyce na naloty na pozycje libijskie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną