SYLWETKA: Muhammad Yunus

Bankier na bakier?
Wynalazca mikrokredytów Muhammad Yunus został oskarżony o wykorzystywanie biednych. Władze Bangladeszu zabrały mu bank, a rodacy żądają, by oddał pokojową Nagrodę Nobla.
Muhammad Yunus wprowadził tzw. mikrokredyty i pokazał, jak dzięki nim ubodzy mogą wyrwać się ze skrajnej biedy.
EAST NEWS

Muhammad Yunus wprowadził tzw. mikrokredyty i pokazał, jak dzięki nim ubodzy mogą wyrwać się ze skrajnej biedy.

Wiekszość pożyczek w założonym przez Yunusa Banku Grameen biorą kobiety. Kupują krowę, a pożyczkę spłacają ze sprzedaży mleka.
SIPA PRESS/EAST NEWS

Wiekszość pożyczek w założonym przez Yunusa Banku Grameen biorą kobiety. Kupują krowę, a pożyczkę spłacają ze sprzedaży mleka.

Idealnym kredytobiorcą jest kobieta (97 proc. pożyczek), bez wykształcenia ani zabezpieczenia finansowego, ale za to z gromadką dzieci.
sherrattsam/Flickr CC by SA

Idealnym kredytobiorcą jest kobieta (97 proc. pożyczek), bez wykształcenia ani zabezpieczenia finansowego, ale za to z gromadką dzieci.

Muhammad Yunus uważa, że prawo do kredytu jest jednym z podstawowych praw człowieka.
joiseyshowaa/Flickr CC by SA

Muhammad Yunus uważa, że prawo do kredytu jest jednym z podstawowych praw człowieka.

Muhammad Yunus zrewolucjonizował bankowość. Jako założyciel i dyrektor zarządzający Banku Grameen wprowadził tzw. mikrokredyty i pokazał, jak dzięki nim ubodzy mogą wyrwać się ze skrajnej biedy. W 2006 r. za ten wynalazek otrzymał pokojowego Nobla. Fala zachwytów jednak minęła i dziś najsłynniejszy Bengalczyk ma poważne kłopoty. Na początku marca bank centralny Bangladeszu nakazał usunięcie 70-letniego Yunusa ze stanowiska, oficjalnie z powodu przekroczenia wieku emerytalnego. Decyzję podtrzymał sąd drugiej instancji, a pod koniec marca apelację ma rozpatrzyć Sąd Najwyższy. Ponadto prokurator generalny żąda, żeby Yunus zwrócił wszystkie pieniądze i przywileje, którymi cieszył się przez ostatnie 10 lat.

Ale prawdziwych wrogów Yunus ma w polityce. Premier Bangladeszu Sheikh Hasina powiedziała, że „mikrofinansiści wysysają krew z biedaków w imię usuwania ubóstwa”, a biednych traktują jak króliki doświadczalne. Asystent pani premier poszedł jeszcze dalej, oświadczając, że Yunus jest jednym z najbardziej skorumpowanych ludzi w kraju i zdefraudował dużą część środków od sponsorów. Młodzieżówka partii pani premier zażądała, żeby Komitet Noblowski nakazał Yunusowi oddanie połowy z 1,1 mln euro nagrody (drugą połowę otrzymał Bank Grameen). Yunus twierdzi, że zarzuty to polityczna zemsta za próbę założenia własnej partii.

Yunusa zna cały świat. Hindusi wyróżnili go w 2006 r. tytułem Bengalczyka Roku, trzy lata później Barack Obama odznaczył go Prezydenckim Medalem Wolności, a w 2010 r. Kongres USA przyznał mu Złoty Medal. Bengalczyk pojawił się nawet w jednym z odcinków „Simpsonów” – mała Lisa przez Internet daje mikrokredyt sąsiadowi, klikając w nos Yunusa. Gdy w 2006 r. dostał Nobla, rodacy w Bangladeszu wyszli na ulice, cieszyli się i manifestowali swoje poparcie, nagrody gratulowali mu też politycy najróżniejszych opcji. „Nie można osiągnąć trwałego pokoju, dopóki wszyscy ludzie nie znajdą sposobu na wyrwanie się z biedy” − uzasadniał wybór przewodniczący Norweskiego Komitetu Noblowskiego Ole Danbolt Mjøs.

Od krowy do sklepu

Cofnijmy się jednak do 1974 r. Muhammad Yunus wrócił wówczas ze stypendium w Stanach Zjednoczonych. W kraju wybuchła klęska głodu. Trzy lata po uzyskaniu przez Bangladesz niepodległości od Pakistanu po ulicach chodziły żywe szkielety, nie sposób było rozpoznać, czy to starcy, czy dzieci. Bangladesz co rusz nawiedzają kataklizmy – powodzie, cyklony, tornada – z którymi niewydolne państwo zupełnie sobie nie radzi. Ale 1974 r. był najgorszy w historii kraju: z głodu i chorób umarło 1−1,5 mln osób.

„Zacząłem czuć się bezużyteczny” – wspomina Yunus w swojej autobiografii „Bankier ubogich”. Bo jak tu wygłaszać eleganckie teorie ekonomiczne, kiedy na dworcu autobusowym zasypiają wycieńczeni ludzie i rano już się nie budzą?

Razem z kolegą z wydziału postanowił pojechać do wsi Dżobra niedaleko kampusu uniwersyteckiego. Pod zadaszeniem z liści, siedząc w kucki na klepisku, 21-letnia Sufia Begum wyplatała stołek z bambusa. „Czy jest ktoś w domu?” – grzecznie zapytali naukowcy, ale kobieta uciekła. „Nie ma nikogo” – odpowiedziała z wnętrza, co oznaczało, że nie ma żadnego mężczyzny i ona nie może z nimi rozmawiać. Ale Yunus potrafił ją ośmielić. Mówił tym samym dialektem, bo pochodził z Ćittagong. Wkradał się w łaski wiejskich matek, chwaląc ich liczne dzieci. Robił to naturalnie. Sam, jako trzecie dziecko z czternaściorga, spędzał wolne chwile na przytulaniu i zmianie pieluch młodszego rodzeństwa. Ojciec był jubilerem i rodzinie dobrze się powodziło. Pilnował, żeby synowie dobrze się uczyli.

Kiedy zeszli się sąsiedzi, wieśniaczka parę rzeczy im jednak powiedziała: bambus na kosz kupiła za 5 taka, czyli równowartość 22 centów amerykańskich. Pieniądze pożyczyła od osoby, której potem musi sprzedać gotowy stołek za 5,5 taka. Jej dzienny zarobek to 0,5 taka, czyli 2 centy. Na wolnym rynku mogłaby dostać więcej, ale nie stać jej, żeby pożyczyć pieniądze od kogoś innego. A zdarza się, że lichwiarze biorą nawet 10 proc. za dzień. Dla Yunusa była to lekcja brutalnej ekonomii. Nie zraził się jednak do działania i w 1976 r. rozpoczął eksperymentalny program; z własnej kieszeni rozdał kredyty 42 mieszkańcom Dżobry. Zainwestował w sumie 27 dol. Siedem lat później otworzył Bank Grameen, czyli Bank Wiejski, i szybko zdobył uznanie jako pożyczkodawca ubogich.

Wykazuje, że idealnym kredytobiorcą jest kobieta (97 proc. pożyczek), bez wykształcenia ani zabezpieczenia finansowego, ale za to z gromadką dzieci. Banki komercyjne pukają się w głowę. A Muhammad Yunus uważa, że prawo do kredytu jest jednym z podstawowych praw człowieka. I że jest to droga do wyjścia z ubóstwa. 20 lat później gazeta „The Daily Star” rozmawia z jedną z pierwszych kobiet, które dostały pożyczkę. Marium Bibi kupiła za nią krowę. Ze sprzedaży mleka spłaciła pożyczkę, za kolejną wysłała jednego z pięciu synów za granicę. Teraz za granicą pracuje już kolejnych dwóch, a ona ma dom i pięć sklepów. To idealny przykład działania mikrokredytu, niewielkiej pożyczki udzielonej na samozatrudnienie i rozwijanie własnego biznesu.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną