Jak nie bać się katastrof

To tylko zwykłe wypadki
XXI w. rozpoczął się 11 września 2001 r. Samoloty pasażerskie wbijające się w nowojorskie wieże World Trade Center obok zniszczeń niosły ze sobą komunikat: możliwe jest to, co niemożliwe.
Kadr z filmu katastroficznego „2012”, reż. Roland Emmerich.
EAST NEWS

Kadr z filmu katastroficznego „2012”, reż. Roland Emmerich.

Żyjemy w czasach, kiedy rzeczywistość wyprzedza najbardziej szalone nawet pomysły scenarzystów z Hollywood. Nie potrzebujemy już ich horrorów, żeby się bać – straszymy się nieustannie sami, za nic mając opinie ekspertów przekonujących, że jeszcze nigdy w historii nie żyło się tak długo, bezpiecznie i komfortowo.

Amerykanie i Australijczycy lubią się bać rekinów. Temat ataku śmiercionośnych szczęk powraca każdego lata i wywołuje emocje wśród wylegujących się na plażach. Tymczasem statystyki donoszą, że w okresie od 1580 do 2003 r. zliczono na całym świecie 1909 napaści rekinów na ludzi, a ofiar śmiertelnych było zaledwie kilkadziesiąt. Wniosek – przeciętny Amerykanin z o wiele większym prawdopodobieństwem zginie w wyniku kontaktu ze świnią niż morskim drapieżcą. Czy to znaczy, że gdyby Steven Spielberg zrealizował film „Ryj”, odniósłby kasowy sukces?

Strach przed lataniem

Prywatne strachy przestają być zabawne, gdy zaczynają wpływać na bieg świata. W wyniku ataku terrorystycznego 11 września 2001 r. zginęło blisko 3 tys. osób. Podróżnych na całym świecie opanował strach przed lataniem samolotami, najbezpieczniejszym środkiem transportu, panika trwała niemal rok. Jednak obawa przed lataniem nie oznaczała strachu przed podróżami, po prostu zmieniły się środki transportu.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną