Widowiskowa monarchia brytyjska

William Zdobywca
Jak to się dzieje, że w cynicznym świecie, pozbawionym autorytetów i złudzeń, monarchia brytyjska cieszy się taką popularnością?
Książę William i jego narzeczona Kate Middleton to dziś najpopularniejsza brytyjska para.
Forum

Książę William i jego narzeczona Kate Middleton to dziś najpopularniejsza brytyjska para.

Wszędzie pełno jest gadżetów z podobizną przyszłych małżonków.
Aynsley China/Splash News/EAST NEWS

Wszędzie pełno jest gadżetów z podobizną przyszłych małżonków.

William i Kate nie cieszą się zapewne ze wszystkich miejsc, gdzie umieszczane są ich wizerunki.
EAST NEWS

William i Kate nie cieszą się zapewne ze wszystkich miejsc, gdzie umieszczane są ich wizerunki.

Najgłośniejszy ślub roku to po prostu świetny biznes.
Tom Dymond/Rex Features/EAST NEWS

Najgłośniejszy ślub roku to po prostu świetny biznes.

Monarchia w Wielkiej Brytanii wraca na tradycyjny, wysoki poziom popularnosci. Po latach skandali, rozwodach, mamy swięto młodości i urody.
Suzanne Plunkett/Reuters/Forum

Monarchia w Wielkiej Brytanii wraca na tradycyjny, wysoki poziom popularnosci. Po latach skandali, rozwodach, mamy swięto młodości i urody.

Królewskie ceremonie porywały zawsze. Głośny lekarz i antropolog Gustaw le Bon sformułował prawo mentalnej jedności tłumów, które nie myślą, lecz poddają się obrazom i nastrojowi. Sam Jack London, przecież trzeźwy obieżyświat i awanturnik, tak opisywał koronację Edwarda VII w 1902 r.: „A teraz Gwardia Konna, migają przed oczami piękne bułane konie i złote zbroje. Huragan okrzyków i huk trąb, »Król! król! Boże chroń króla!«. Wszyscy szaleją, to zaraźliwe szaleństwo zwala mnie z nóg i też chcę krzyczeć »Król! Boże chroń króla!«”.

Ale nie wszystkie największe pióra tej świetnej epoki, kiedy słońce nigdy nie zachodziło nad Imperium Brytyjskim, podzielały entuzjazm Londona. H.G. Wells – ten od „Wehikułu czasu” – nie wieścił monarchii powodzenia. „Wyrobiłem w sobie – pisał w autobiografii – przepojoną zazdrością nienawiść do wspaniałych ubrań, prześwietnych apartamentów i całej swobody dzieci królowej Wiktorii i jeszcze bardziej do współczesnych mi jej wnuków”. Klasowa zazdrość, motor rewolucji, wielu pchała, by wróżyć królom smutny kres. Monarchia będzie istnieć tak długo jak nierówności i ani dnia dłużej – pisali socjalistyczni publicyści w Anglii.

Mylili się jednak. Historyk z Uniwersytetu w Durham Andrzej Olechnowicz w jednej ze swych prac badał tę wellsowską zazdrość i krzyczącą niesprawiedliwość – bo przywileje i dostatek nie opierają się przecież na żadnych zasługach (ani wyborze, jak w republice). Doszedł do wniosku, że nawet biedni Brytyjczycy pasji Wellsa nie podzielają: wcale tak nie zazdroszczą swym królom i królewskim książętom pieniędzy ani statusu.

Cztery załamania

Nie oznacza to, że monarchia brytyjska w historii współczesnej była stale popularna i nie drżała o swój los. Jej powodzenie bywało zmienne i łatwo wskazać cztery okresy załamania. Najpierw, podczas I wojny światowej i w okresie rewolucji bolszewickiej, w Anglii nie na żarty obawiano się, że i tu podniesie się bunt przeciw koronowanym głowom. Monarchia brytyjska była w istocie tworem niemieckim. Jeszcze Edward VII mówił z wyraźnym zaśpiewem niemieckim i cała rodzina niepokoiła się o to, jak Brytyjczycy walczący z Niemcami potraktują jej niemieckie korzenie. Ponadto, skoro propaganda rządowa usilnie podkreślała, że Anglia wojuje z Kaiserem, to dlaczego Anglicy mieli u siebie kochać imperialnego władcę? W 1917 r. nerwowo zmieniano rodowe nazwisko królów – Saxe Coburg Gotha (nawiasem mówiąc, polscy królowie Sasi to właściwie ta sama rodzina), na wymyślone, lecz starannie dobrane z listy najbardziej angielskich – Windsor. Pod nazwiskiem Windsor (nazwy miasta i zamku) służy młody książę, który za dwa tygodnie weźmie ślub. Ciekawostka: porzucenie niemieckiego sznytu odbyło się i w Polsce. Angielskie imię królewskie William przyjmowano u nas dawniej w formie Wilhelm, na przykład Wilhelm Zdobywca; dziś wolimy Williama.

Słabości monarchów

Dla nowo ochrzczonych Windsorów wyzwaniem była rewolucja bolszewicka i los powinowatego i przyjaciela rodziny – cara Mikołaja II. Co szkodziło dać mu azyl polityczny w jakimś odległym szkockim zameczku? Ale to właśnie przyjaciel Mikołaja, król Jerzy V, bał się, że brytyjska opinia publiczna źle przyjmie schronienie cara, pamiętanego dla Krwawej Niedzieli. Nie zgodził się na taki azyl, a kiedy bolszewicy zamordowali cara w piwnicy w Jekaterynburgu – król przewodniczył w Anglii nabożeństwom żałobnym, a winę za brak azylu zrzucił na swego premiera.

Jeszcze trudniejszym przejściem dla monarchii był kryzys abdykacyjny z 1936 r., znany teraz z filmu „Jak zostać królem”. Widzowie może zauważyli beztroskie postępowanie Edwarda VIII, który upiera się, by poślubić amerykańską rozwódkę, panią Simpson (o jej doświadczeniach seksualnych w spelunach w Hongkongu czy Szanghaju tajne służby sporządziły notatkę dla rządu, nawet z podejrzeniem szpiegostwa dla Niemiec). Małżeństwo to było dla establishmentu tym bardziej nie do przyjęcia, że cała ówczesna koncepcja monarchii (i imperium, król był cesarzem lub królem innych krajów) opierała się na idei przykładnej, chrześcijańskiej rodziny i świętej służby państwu. Nawiasem mówiąc, już po abdykacji, żeniaczce i emigracji Edwarda (zamieszkał w Paryżu) metropolia nigdy nie nadała jego małżonce magicznych i pożądanych literek HRH (Jej Królewska Wysokość), a królowa Elżbieta tylko na krótko widziała się z żoną swego wuja – po jego pogrzebie w 1972 r.

Słowa „poświęcenie”, „służba” były i są w słowniku monarchii na pierwszych miejscach. Polski tytuł „Jak zostać królem” filmu „The King’s speech” (Mowa Króla) zupełnie nie oddaje ważnego aspektu monarchii. To właśnie mowa jest sednem sprawy – bo królowie w tamtym czasie przemawiali niezmiernie rzadko: tym bardziej przemówienia stawały się istotną częścią królewskiej misji. Edward – według współczesnych kryteriów – byłby lepszym królem od młodszego brata, bo wnosił do monarchii obycie towarzyskie, łatwość przemawiania do mikrofonu i błysk Hollywood. Epoka telewizji i celebrytów służy królom, choć równocześnie obnaża ich słabości.

Widoczne to było przy rozwodach dzieci Elżbiety: naganne prowadzenie się książątek, ich zdrady i romanse sprawiły, że mit rodziny szczególnej runął. Tragiczna śmierć rozwiedzionej księżnej Diany też sprowadziła notowania monarchii w dół, bo masy uznały, że Pałac pożegnał tę „Królową ludzkich serc” – jak się sama nazwała – bezdusznie i chłodno, inaczej niż w przejmującej piosence „Świeca na wietrze”, zaśpiewanej przez Eltona Johna na pogrzebie. W gruncie rzeczy te rozchwiane emocje potwierdzałyby przypuszczenie, jakie dużo wcześniej wyrażali zarówno królowa Elżbieta, jak i książę Karol. Królowa powiedziała, że monarchia może łatwo przemienić się w instytucję archaiczną i bez znaczenia, jeśli nie zdobędzie widocznego dowodu, że żyje w sercach ludzi. Książę ujął to krócej: jeśli ludzie nie będą króla chcieli, to nie będą go mieli.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną