Koalicja zmienia taktykę w Libii

Pokusa dubletu
Dlaczego nie warto polować na Muammara Kadafiego.

To mogły być niezwykłe dni w walce z symbolami międzynarodowego terroryzmu: w Pakistanie amerykańscy komandosi zabili Osamę ibn Ladena, a w Trypolisie podobno o mały włos z natowskiego nalotu cało uszedł Muammar Kadafi, swego czasu hojny sponsor rozmaitych ugrupowań terrorystycznych. Ale o ile próba ujęcia ibn Ladena wątpliwości raczej budzić nie może, to polowanie na Kadafiego, faktyczną głowę państwa, i owszem.

Oczywiście pozostaje kwestią interpretacji, czy na ewentualne zastrzelenie Kadafiego pozwala rezolucja Rady Bezpieczeństwa nakazująca ochronę bezpieczeństwa Libijczyków. Znajdą się tacy, którzy twierdzą, że mieści się to w jej mandacie, z woli koalicjantów zakreślonym wyjątkowo szeroko. Przecież to właśnie Kadafi, jako głównodowodzący, jest pierwszym źródłem zagrożeń dla libijskich cywili, toteż miejsce, gdzie przebywa może być potraktowane jako miejsce dowodzenia i dlatego zniszczone.

Prawdopodobieństwo takiego scenariusza rośnie, bo po 6 tygodniach interwencji, rozprawieniu się z siłami powietrznymi, po zupełnym zniszczeniu obrony przeciwlotniczej i trzonu wojsk lądowych koalicja rozgląda sie za nowymi celami. I zmieniła taktykę. Europejczycy posłali instruktorów wojskowych, by wesprzeć rebeliantów na wschodzie kraju, chcą też rozmieszczenia wojsk na granicy tunezyjsko-libijskiej. Amerykanie przeczesują Libię za pomocą samolotów bezzałogowych, a natowskie rakiety spadają na centra dowodzenia oraz infrastrukturę komunikacyjną, by odciąć oddziały frontowe od rozkazów Kadafiego i lepiej radzić sobie z rozwiązaniem patów podobnych do przypadku oblężonej Misraty.

Stąd nic dziwnego, że perspektywa wyeliminowania Muammara Kadafiego może się wydać tak atrakcyjna. Tym bardziej, że technicznie nie jest to operacja skomplikowana, kusząca wydaje się także możliwość prędkiego zakończenia wojny. Przecież trudno wyobrazić sobie uporządkowanie Libii bez namysłu nad losem Kadafiego. A dawno minął moment, kiedy Kadafi, jak prezydenci Ben Ali lub Hosni Mubarak, mógł negocjować swoje odejście. Teraz albo się podda albo ucieknie albo zginie męczeńską śmiercią.

Ale jak to z szybkimi rozwiązaniami bywa, usunięcie Kadafiego może przynieść rezultaty odwrotne od spodziewanych – od przeciągającego się konfliktu jak w Iraku, gdzie stracenie Saddama Husajna wcale nie zakończyło wojny automatycznie, po oburzenie świata arabskiego, Rosji i Chin, które zakipią oburzeniem i przypomną, że NATO wyruszyło do Libii, aby ochraniać cywilów, a nie bez sądu strzelać do pułkownika i jego krewnych. I mogą mieć rację.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną