Piraci na morzach, marynarze w strachu

Burza u marynarzy
SOS – międzynarodowy sygnał wołania o pomoc – brzmi teraz w nowej wersji: Save Our Seafarers, ratujcie naszych marynarzy. Prawie ośmiuset gnije dziś w niewoli.
Północno-wschodnie wybrzeże Somalii.
MOHAMED DAHIR/AFP/EAST NEWS

Północno-wschodnie wybrzeże Somalii.

Piraci przedstawiają się jako ofiary zachodniego świata, który pozbawił ich zródeł dochodu, wyjałowił wody somalijskie rabunkowymi połowami i zatapianiem trujących substancji. Na fot.: piraci ujęci w Zatoce Adeńskiej.
SIPA/EAST NEWS

Piraci przedstawiają się jako ofiary zachodniego świata, który pozbawił ich zródeł dochodu, wyjałowił wody somalijskie rabunkowymi połowami i zatapianiem trujących substancji. Na fot.: piraci ujęci w Zatoce Adeńskiej.

Domniemani piraci zatrzymani na Oceanie Indyjskim w lutym 2011 r.
partha sarkar/Xinhua Press/Corbis

Domniemani piraci zatrzymani na Oceanie Indyjskim w lutym 2011 r.

Międzynarodowe organizacje marynarzy i armatorów, zaniepokojone ekspansją piractwa morskiego na wodach somalijskich (ponad 90 proc. porwań na świecie), apelują o pomoc. Na czele akcji stoją państwa skandynawskie, ciągle liczące się potęgi żeglugowe, które ponoszą też wielkie straty w wyniku działań piratów.

Ulf Ryder, szef szwedzkiej Stena Bulk, jednego z największych na świecie armatorów tankowców (80 zbiornikowców), nie liczy się ze słowami. Ostro krytykuje obojętność świata na cierpienia zakładników przetrzymywanych w koszmarnych warunkach na somalijskich wybrzeżach. Piraci uwięzili tam prawie 800 marynarzy z kilkudziesięciu państw. Jaki zgiełk zrobiłby się w mediach, gdyby nagle porwano dwa Airbusy, każdy z kilkoma setkami pasażerów na pokładzie? Do dzisiaj pamięta się słynną operację odbicia przez izraelskich komandosów francuskiego samolotu na lotnisku w Ugandzie, w którym porywacze więzili „tylko” setkę pasażerów. Właśnie mija 35 rocznica tego wydarzenia. Na temat operacji w Entebbe nakręcono trzy filmy z takimi gwiazdami jak Antony Hopkins, Burt Lancaster i Elisabeth Taylor.

A o zakładnikach w Somalii cicho, jeśli nie liczyć sporadycznych relacji marynarzy zwolnionych po wypłaceniu okupu. Ale i ci są oszczędni w słowach, żeby nie urazić piratów, którzy mogliby wziąć odwet na innych zakładnikach. Dyrektor Stena Bulk atakuje rząd szwedzki, że wysyła żołnierzy do Afganistanu, zamiast w pierwszej kolejności zapewnić bezpieczeństwo własnym obywatelom. Korwety szwedzkie operowały wprawdzie w Zatoce Adeńskiej, ale zostały wycofane. Ryder nie może zrozumieć tej decyzji: „Rozmawiałem z jednym z oficerów marynarki, który powiedział mi, że akcja na wodach somalijskich była jego najbardziej pożytecznym zajęciem w trakcie 20-letniej służby we flocie. Teraz sami musimy dbać o bezpieczeństwo wprowadzając na statki uzbrojoną ochronę”.

Jak karać pirata

Jeszcze ostrzej zareagował sędziwy założyciel słynnej norweskiej firmy żeglugowej Stolt-Nielsen (150 statków oceanicznych), Jacob Stolt-Nielsen. „Piraci złapani na międzynarodowych wodach wieszani byli na miejscu i taką praktykę należałoby nadal stosować”, napisał w norweskim dzienniku ekonomicznym „Dagens Naeringsliv”. Słowa wywołały burzę i protestował nawet narażony na porwania swoich członków związek marynarzy. Po egzekucji ibn Ladena wrzawa nieco przycichła. Obecny szef firmy Niels Stolt-Nielsen powiedział, że jedyny język, jaki rozumieją terroryści, to język karabinu. Nie mamy alternatywy, stwierdził. Armator norweski również podjął decyzję o uzbrojeniu statków przepływających przez niebezpieczne wody. Także rząd duński zezwolił na używanie broni na statkach handlowych.

Państwa europejskie z reguły wypuszczają zatrzymanych piratów, ponieważ uważają, że trudno im znaleźć międzynarodowe przepisy pozwalające karać cudzoziemców na obszarze niczyim. Indie i Korea Południowa nie przejmują się tym zbytnio. Rosja i Kenia strzelają bez ostrzeżenia do piratów, co sprawia, że statki tych państw są najrzadziej atakowane. Używanie broni przez statki cywilne jest jednak dość ryzykowne, bo naraża na śmierć także marynarzy.

Armatorzy stosują więc również łagodniejsze środki, lejąc na przykład, jak podczas średniowiecznych oblężeń, gorący olej i wodę na napastników lub otaczają burty drutem kolczastym utrudniającym wspinanie na pokład. Brytyjska firma zbrojeniowa BAE Systems lansuje lasery, które mają czasowo oślepiać piratów uniemożliwiając atak. Broń sprzężona z radarem razi napastników już w odległości 2 km od atakowanego statku.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną