Piraci na morzach, marynarze w strachu

Burza u marynarzy
SOS – międzynarodowy sygnał wołania o pomoc – brzmi teraz w nowej wersji: Save Our Seafarers, ratujcie naszych marynarzy. Prawie ośmiuset gnije dziś w niewoli.
Północno-wschodnie wybrzeże Somalii.
MOHAMED DAHIR/AFP/EAST NEWS

Północno-wschodnie wybrzeże Somalii.

Międzynarodowe organizacje marynarzy i armatorów, zaniepokojone ekspansją piractwa morskiego na wodach somalijskich (ponad 90 proc. porwań na świecie), apelują o pomoc. Na czele akcji stoją państwa skandynawskie, ciągle liczące się potęgi żeglugowe, które ponoszą też wielkie straty w wyniku działań piratów.

Ulf Ryder, szef szwedzkiej Stena Bulk, jednego z największych na świecie armatorów tankowców (80 zbiornikowców), nie liczy się ze słowami. Ostro krytykuje obojętność świata na cierpienia zakładników przetrzymywanych w koszmarnych warunkach na somalijskich wybrzeżach. Piraci uwięzili tam prawie 800 marynarzy z kilkudziesięciu państw. Jaki zgiełk zrobiłby się w mediach, gdyby nagle porwano dwa Airbusy, każdy z kilkoma setkami pasażerów na pokładzie? Do dzisiaj pamięta się słynną operację odbicia przez izraelskich komandosów francuskiego samolotu na lotnisku w Ugandzie, w którym porywacze więzili „tylko” setkę pasażerów. Właśnie mija 35 rocznica tego wydarzenia. Na temat operacji w Entebbe nakręcono trzy filmy z takimi gwiazdami jak Antony Hopkins, Burt Lancaster i Elisabeth Taylor.

A o zakładnikach w Somalii cicho, jeśli nie liczyć sporadycznych relacji marynarzy zwolnionych po wypłaceniu okupu. Ale i ci są oszczędni w słowach, żeby nie urazić piratów, którzy mogliby wziąć odwet na innych zakładnikach.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną