Jak walczyć z narkotykami

Zakończyć narkowojnę!
Tysiące trupów, miliony uwięzionych, miliardy wyrzucone w błoto i... rosnące spożycie narkotyków. Czego jeszcze trzeba, by rządy i społeczeństwa zmieniły dotychczasową represyjną politykę narkotykową?
Afganistan, wspólna akcja afgańskiej policji i agentów DEA podczas likwidacji plantacji maku. W latach 80. Amerykanie zachęcali talibów do jego uprawiania, dzisiaj polityka USA się zmieniła.
AP/Fotolink

Afganistan, wspólna akcja afgańskiej policji i agentów DEA podczas likwidacji plantacji maku. W latach 80. Amerykanie zachęcali talibów do jego uprawiania, dzisiaj polityka USA się zmieniła.

Dżungla w Kolumbii. Żołnierze przechwycili tam łódź podwodną służącą do przemytu kokainy. Skala przemysłu narkotykowego przekracza kolejne bariery.
Carlos Ortega/EFE/Forum

Dżungla w Kolumbii. Żołnierze przechwycili tam łódź podwodną służącą do przemytu kokainy. Skala przemysłu narkotykowego przekracza kolejne bariery.

Letten Station w Zurychu. Bajzel tolerowany przez władze. W Europie rządy są mniej restrykcyjne wobec narkomanów niż w USA.
Pascal Le Segretain/Corbis

Letten Station w Zurychu. Bajzel tolerowany przez władze. W Europie rządy są mniej restrykcyjne wobec narkomanów niż w USA.

Polityka „zero tolerancji” wobec konsumentów nie działa.
Josh Westrich/Corbis

Polityka „zero tolerancji” wobec konsumentów nie działa.

Na głównej alei w Tijuanie, meksykańskim mieście przy granicy z USA, jednym z głównych miejsc przerzutu narkotyków, nie mogę opędzić się od sympatycznych skądinąd chłopaków oferujących marihuanę, kokainę i ekstazy. Robią to otwarcie, w biały dzień, nie oglądając się na żołnierzy, których rząd wysłał tu do walki z kartelami.

Podobna sytuacja w stanie Sinaloa, kolebce meksykańskiego narkobiznesu: mój przewodnik pokazuje, gdzie w górach porośniętych dżunglą swoje pałace fortece mają dwaj baronowie największego kartelu. Wszyscy w okolicy o tym wiedzą. Jednak żołnierze wysłani tu do walki z narkomafiami akurat tam się nie zapuszczają. Gdy pytam dlaczego, mój przewodnik ironicznie się uśmiecha.

Niespełna rok temu pojechałem do Meksyku zobaczyć, jak przebiega wojna ze światem narko ogłoszona przez rząd przy wsparciu Waszyngtonu. Wygląda właśnie tak. Co gorsza, ta wojna polega nie tylko na przymykaniu oczu przez wojsko i policję, ostentacyjnej korupcji, poplątanych frontach. Największym dramatem jest 40 tys. (!) trupów w ciągu ponad czterech lat; w liczbie tej kryje się kilka, może kilkanaście tysięcy niewinnych cywilów.

To meksykańska tragedia przelała czarę krwi, cierpień, krzywd – dlatego ludzie obserwujący od lat zmagania świata z problemem narkotykowym, także ci biorący niegdyś udział w tej walce, postanowili uderzyć na alarm.

Klęska polityki represji

„Globalna wojna przeciwko narkotykom poniosła klęskę, a dla jednostek i społeczeństw miała skutki dewastujące. 50 lat po ogłoszeniu przez ONZ konwencji w sprawie narkotyków i 40 lat po wypowiedzeniu im wojny przez prezydenta Nixona konieczne są natychmiastowe i fundamentalne reformy w polityce narkotykowej zarówno w poszczególnych krajach, jak i w wymiarze globalnym” – piszą w specjalnym raporcie członkowie Globalnej Komisji ds. Polityki Narkotykowej, który na początku miesiąca wywołał burzę komentarzy na całym świecie. Nigdy wcześniej tak stanowczy i silny prestiżem autorów głos nie zabrzmiał w debacie o narkotykach.

Pomysł utworzenia komisji wyszedł od Fernanda Henrique Cardoso, byłego prezydenta Brazylii, i jego instytutu; pieniądze wyłożyły fundacja Sorosa i Virgin Group Ltd, do inicjatywy dołączył ośrodek badań społecznych Centro Edel­stein z Brazylii. Celem komisji jest promowanie polityki narkotykowej opartej na twardych danych naukowych i filozofii „leczyć konsumentów, nie karać”. Sama lista nazwisk robi wrażenie: Kofi Annan, były sekretarz generalny ONZ, pisarze Mario Vargas Llosa i Carlos Fuentes, byli prezydenci: Brazylii – Fernando Cardoso, Kolumbii – Cesar Gaviria (rozmowy z nimi na s. 43 i 44), Meksyku – Ernesto Zedillo, były szef NATO Javier Solana oraz George Schultz, były sekretarz stanu USA; w sumie 19 tuzów polityki, biznesu i kultury.

Członkowie komisji uważają, że dotychczasową politykę narkotykową budowano na przesądach, doraźnych rachubach i lękach; lekceważono ustalenia nauki i prawa człowieka. – Nie czyniono rozróżnień między producentami, handlarzami i konsumentami narkotyków. Uzależnieni potrzebują terapii w szpitalach, a nie kar w więzieniach – mówi Cesar Gaviria. – Postulujemy przeniesienie problemu narkotyków ze sfery bezpieczeństwa do sfery ochrony zdrowia.

Szczególnie ostro członkowie komisji krytykują Stany Zjednoczone – główną siłę represyjnej polityki narkotykowej. Ale surową politykę prowadzą też inne mocarstwa – Rosja i Chiny. W niektórych krajach Azji za przemyt narkotyków, a nawet samo posiadanie niewielkiej ich ilości można dostać karę śmierci.

Członkowie komisji wzywają rządy: skończmy z polityką kryminalizowania konsumpcji. Polityka „zero tolerancji” wobec konsumentów nie działa. W ciągu dekady 1998–2008, kiedy prowadzono na świecie antynarkotykową krucjatę, spożycie heroiny i innych opiatów wzrosło o 34,5 proc., kokainy – o 27 proc., marihuany – o 8,5 proc. (dane ONZ, która do tej pory wspierała represyjną politykę rządów). Może więc – perswadują członkowie komisji – zadziała eksperyment niekarania spożycia, któremu towarzyszyć będzie profilaktyka, edukacja i leczenie uzależnionych. Dobre wzory są znane z Australii, Kanady, Szwajcarii, Holandii. Najlepszy – z Portugalii.

Raport komisji podważa wizję polityki narkotykowej, według której głównym problemem jest produkcja narkotyków w krajach biednych i ich przemyt do krajów bogatych, a nie popyt na narkotyki w tych ostatnich. Podejście takie owocowało w minionych dekadach tysiącami ofiar wojen narkotykowych toczonych z dala od europejskich i amerykańskich domostw.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną