Zwiazki partnerskie – jak to działa we Francji?

Pary po nowemu
Szanse na uchwalenie w Polsce ustawy o związkach partnerskich w najbliższym czasie są niewielkie. Tym bardziej potrzebna jest debata na ten temat.
We Francji wkrótce zawieranych będzie zapewne więcej związków partnerskich niż małżeństw.
Corbis

We Francji wkrótce zawieranych będzie zapewne więcej związków partnerskich niż małżeństw.

Cywilne umowy o solidarności (PACS) stworzono we Francji w 1999 r. z myślą o gejach i lesbijkach, ale 94 proc. istniejących PACS stanowią dziś pary heteroseksualne.
Alexandre Lung/Flickr CC by SA

Cywilne umowy o solidarności (PACS) stworzono we Francji w 1999 r. z myślą o gejach i lesbijkach, ale 94 proc. istniejących PACS stanowią dziś pary heteroseksualne.

Związki partnerskie zalegalizowano we Francji po prawie 10-letniej batalii politycznej.
prosto photos/Flickr CC by SA

Związki partnerskie zalegalizowano we Francji po prawie 10-letniej batalii politycznej.

Dla niektórych o wyborze związku partnerskiego przesądza łatwość, z jaką można go zakończyć: wystarczy złożyć w sądzie jednostronną deklarację o zerwaniu PACS. Można to zrobić listem poleconym, a nawet przez Internet.
L.Z./Polityka

Dla niektórych o wyborze związku partnerskiego przesądza łatwość, z jaką można go zakończyć: wystarczy złożyć w sądzie jednostronną deklarację o zerwaniu PACS. Można to zrobić listem poleconym, a nawet przez Internet.

Powodów do wprowadzenia takiej instytucji widać coraz więcej, a problemów do przedyskutowania – prawnych i obyczajowych – całe mnóstwo. Debatę na naszych łamach zaczynamy tekstem o tym, jak taka ustawa funkcjonuje we Francji, gdzie wkrótce zawieranych będzie zapewne więcej związków partnerskich niż małżeństw.

Jennifer Deschamps, wysoka blondynka tuż po trzydziestce, mówi: – To trwało jakieś półtorej minuty. Pół roku temu razem z Nicolasem Tonevem poszli do jednego z paryskich sądów, by zawrzeć związek partnerski. – Kancelaria była tak zawalona wnioskami o opiekę zastępczą, że ledwo zdołaliśmy wejść do środka – wspomina. Urzędniczka przejrzała dokumenty, wpisała ich do rejestru i przybiła pieczątkę, chwilę później byli z powrotem na korytarzu. – To nie było romantyczne przeżycie, raczej jak podpisanie stałej umowy o pracę – mówi Jennifer. – Ale zabrałem ją na trzy dni do zamku w Szkocji – dodaje Nicolas. – Taka podróż po PACS.

PACS to skrót od Pacte Civil de Solidarité, cywilnej umowy o solidarności, jak francuski ustawodawca nazwał związki partnerskie. Stworzono je w 1999 r. z myślą o gejach i lesbijkach, ale 94 proc. istniejących PACS stanowią dziś pary heteroseksualne. Inaczej niż w większości krajów, które zalegalizowały związki partnerskie, we Francji nie są one bowiem zarezerwowane dla par homoseksualnych: PACS może zawrzeć także kobieta z mężczyzną, jedyną przeszkodą są więzy pokrewieństwa, małżeństwo lub istniejące partnerstwo. Już milion Francuzów żyje w związkach partnerskich, a ich liczba systematycznie rośnie.

Partnerstwo nad małżeństwo

Tylko w ubiegłym roku zawarto 195 tys. nowych PACS, o 13 proc. więcej niż w 2009 r. Dla porównania liczba nowych małżeństw wyniosła 249 tys. i było to o 1 proc. mniej niż rok wcześniej. Przy obecnej dynamice Francuzi będą niebawem zawierać więcej partnerstw niż małżeństw. Gwałtowny wzrost liczby PACS to zasługa par heteroseksualnych – liczba związków partnerskich między kobietami a mężczyznami wystrzeliła z 13 tys. w 1999 r. do 183 tys. w roku ubiegłym. – PACS na dobre zagościł we francuskich obyczajach – mówi Pascale Breuil, dyrektor wydziału badań demograficznych i społecznych w INSEE, francuskim odpowiedniku GUS.

Jennifer i Nicolas żyją razem od trzech lat. On chciał „spaksować się” już po roku ze względów podatkowych, ona wtedy odmówiła. – To nie był dla mnie wystarczający powód – mówi. Sama wolałaby małżeństwo, ale Nicolas uważa je za przeżytek: – Kocham Jennifer i chcę spędzić z nią resztę życia, ale nie widzę powodu, by potwierdzać to trzema podpisami. Na PACS zdecydowali się jesienią ubiegłego roku po zakupie wspólnego mieszkania. – Chodziło o ochronę własności na wypadek, gdyby któremuś z nas coś się stało – wyjaśnia Jennifer. – Nie znamy pary, która podpisałaby PACS z samej tylko miłości – dodaje Nicolas.

Dla heteroseksualistów w PACS liczą się przede wszystkim praktyczne korzyści. Pary w nieformalnych związkach, które kupią nieruchomość, narażają się na duże kłopoty: w razie śmierci jednego z właścicieli drugi ląduje często na bruku, bo nawet jeśli partner spisał testament, mieszkanie trzeba natychmiast sprzedać, by zapłacić 60-proc. podatek od spadków. Partnerstwo daje tutaj ochronę zbliżoną do małżeństwa: jeśli nie ma testamentu i po zmarłym dziedziczy rodzina, jego partner przez rok może pozostać w mieszkaniu. Jeśli zmarły zapisał mu swoją część nieruchomości, jest zwolniony z podatku do czasu ewentualnej sprzedaży.

Do końca ubiegłego roku zawarcie PACS wiązało się też z ulgą w podatku dochodowym, bowiem partnerzy, tak samo jak małżonkowie, mogli wspólnie rozliczać się z fiskusem. – Byłam zaskoczona różnicą. Za 2010 r. zapłaciliśmy połowę tego co rok wcześniej – mówi Jennifer. W tym roku będą musieli zapłacić już pełną kwotę, bo w ramach oszczędności rząd zlikwidował możliwość wspólnych rozliczeń, zarówno dla związków małżeńskich, jak i partnerskich. Mimo to jesienią w sądach rejonowych ustawiały się kolejki do zawarcia PACS – nawet jednorazowa ulga była dla wielu wystarczającym powodem, by podpisać umowę.

Jak ślub

Sąd rejonowy dla dziewiątej dzielnicy Paryża rejestruje związki partnerskie w każdą środę. – Musi pan przynieść porozumienie o PACS, zaświadczenie o wspólnym zamieszkaniu, odpisy aktów urodzenia i zaświadczenie o braku przeszkód z tytułu pokrewieństwa – mówi urzędniczka w okienku. Porozumienie nie ma specjalnego wzoru, partnerzy muszą jedynie powołać się na ustawę, poza tym sami określają warunki, na jakich wchodzą w związek. Najczęściej deklarują chęć wspólnego życia, zobowiązanie do wzajemnej opieki, mogą też ustanowić wspólnotę majątkową. Niektórzy ustalają konkretny udział w wydatkach na czynsz, rachunki i utrzymanie.

Na życzenie paryskie merostwa urządzają ceremonie wzorowane na ślubie cywilnym. – Nasza odbyła się w sądzie – mówi Julie Charpentrat, od dwóch lat szczęśliwie spaksowana z Markiem Bastianem. – Kancelistka wpuściła do gabinetu rodzinę i przyjaciół, mój ojciec robił zdjęcia, mama przyniosła mi nawet bukiet jak na ślubie. Nie zdecydowali się na małżeństwo, bo oboje są rozwiedzeni i nie chcieli powtarzać ślubu. – Zależało nam na czymś równie symbolicznym, ale prostszym i lżejszym – dodaje Julie.

– My nie zaprosiliśmy rodziny ani znajomych. Powiedzieliśmy im po fakcie. Byli rozczarowani, że nie mogli w tym uczestniczyć – mówi Jennifer Deschamps.

Nicolas Tonev przyznaje, że jego niechęć do małżeństwa wynika po części z rozwodu rodziców. Dzisiejsi 30-latkowie to dzieci studentów z maja 1968 r. – pokolenia, które zbuntowało się m.in. przeciwko hipokryzji obyczajowej własnych rodziców, a gdy samo dorosło, zaczęło swobodniej się rozwodzić. – Młodzi boją się zobowiązań wynikających z małżeństwa – mówi Julie. Dla niektórych o wyborze związku partnerskiego przesądza łatwość, z jaką można go zakończyć: nie trzeba brać rozwodu, wystarczy złożyć w sądzie jednostronną deklarację o zerwaniu PACS. Można to zrobić listem poleconym, a nawet przez Internet.

Z ceremonii w merostwach korzystają przede wszystkim pary homoseksualne. Dla nich PACS nie jest tylko udogodnieniem prawnym i podatkowym, ale także namiastką ślubu i dowodem uznania ich związku przez państwo. Liczba nowych związków między partnerami tej samej płci utrzymuje się na zbliżonym poziomie: w 1999 r. zawarto ich 9,4 tys., w ubiegłym roku 11,7 tys. 1 stycznia 2009 r. w związkach partnerskich tej samej płci żyło 28 tys. mężczyzn i 16 tys. kobiet. (Dla porównania w PACS różnopłciowych żyło ponad 900 tys. Francuzów).

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną