Palestyna wciąż na papierze

Prawie państwo
Palestyna w granicach z 1967 r., ze stolicą we wschodniej Jerozolimie, to wciąż tylko projekt spisany na papierze. Nie jest to jednak papier, który łatwo można wyrzucić do kosza.
Żydowscy osadnicy z Amony na Zachodnim Brzegu walczą z policją o rozszerzenie swego osiedla.
Oded Balilty/AP/EAST NEWS

Żydowscy osadnicy z Amony na Zachodnim Brzegu walczą z policją o rozszerzenie swego osiedla.

Przegłosowanie decyzji o utworzeniu niepodległej Palestyny w niczym nie zmieni mapy Bliskiego Wschodu.  Na fot. osadnicy w Hebronie.
ISM Palestine/Flickr CC by SA

Przegłosowanie decyzji o utworzeniu niepodległej Palestyny w niczym nie zmieni mapy Bliskiego Wschodu. Na fot. osadnicy w Hebronie.

Wybrana przez Palestyńczyków droga do niepodległości - poprzez jednostronną proklamację - w ostatecznym rezultacie może prowadzić w ślepy zaułek.
ISM Palestine/Flickr CC by SA

Wybrana przez Palestyńczyków droga do niepodległości - poprzez jednostronną proklamację - w ostatecznym rezultacie może prowadzić w ślepy zaułek.

Do niedawna tylko kilka stolic świata traktowało Palestynę jak wolne i suwerenne państwo. Nawet zaprzysiężeni przyjaciele przyznawali, że mowa o państwie wirtualnym, istniejącym jedynie w pobożnych życzeniach narodu palestyńskiego. W maju dokonał się dramatyczny przełom: 120 krajów z czterech kontynentów obiecało prezydentowi Mahmudowi Abbasowi poparcie w drodze do pełnej niepodległości, a lista politycznych sojuszników nie jest jeszcze zamknięta. We wrześniu wolnościowy projekt Fatahu stanie na wokandzie obrad Zgromadzenia Ogólnego ONZ.

Salam Fayad, premier i minister finansów Autonomii Palestyńskiej, ponad dwa lata pracował nad zredagowaniem tego dokumentu. Wielu Palestyńczyków wierzy, że 31-stronicowy tekst, wręczony delegatom przed wrześniowym szczytem, zmieni bieg ich życia. Tony Blair, szef Kwartetu Bliskowschodniego (grupy mediatorów USA, EU, ONZ i Rosji), oświadczył na łamach „London Times”, że „budowa państwa palestyńskiego przez władze Autonomii i jej premiera jest jedynym jasnym światłem w ciemnościach bezradnej dyplomacji”.

Dokument ten udowadnia, że mimo okupacji izraelskiej zbudowano podstawy wolnorynkowej gospodarki oraz sprawnie działający system bankowy. PKB wzrósł w ubiegłym roku o 7 proc., prognozy na 2011 r. przewidują nawet 8–9 proc. Równocześnie powstała sprawna policja, dbająca o bezpieczeństwo wewnętrzne; wyszkolił ją w sąsiedniej Jordanii amerykański generał Dayton. Dogłębna reforma administracji publicznej, a także skuteczne egzekwowanie podatków zapowiadają dalsze sukcesy gospodarcze. Unia zainwestowała niemal 4 mld dol. we wdrożenie programu Fayada; drugie tyle dołożyły Stany Zjednoczone oraz inne bogate kraje.

Abbas, wraz ze skupioną wokół niego starą gwardią, przyglądał się realizacji projektu podejrzliwie. Oskarżani przez młodych Palestyńczyków o brak inicjatywy, a nawet korupcję, zasiedziali członkowie Fatahu obawiali się, że sukces Fayada zepchnie ich na margines wydarzeń politycznych (POLITYKA 27/10). Jednak teraz, gdy Robert Serri, specjalny wysłannik ONZ do spraw Bliskiego Wschodu, zawiadomił w Brukseli państwa wspomagające finansowo Autonomię, że Zachodni Brzeg dojrzał do samodzielnego zarządzania służbą zdrowia, edukacją, wymiarem sprawiedliwości, infrastrukturą oraz służbą bezpieczeństwa wewnętrznego i że dalszy rozwój tych ziem będzie możliwy jedynie po zakończeniu okupacji, nowe układy polityczne zmuszają Salama Fayada do wycofania się z gry. Chciałoby się powiedzieć: Fayad zrobił swoje, Fayad musi odejść.

W podpisanym w Kairze porozumieniu Hamasu z Fatahem fundamentaliści islamscy ze Strefy Gazy uzależnili stworzenie wspólnego rządu od odsunięcia Fayada od władzy. Wykształcony w Stanach Zjednoczonych i mile widziany w Białym Domu były wysoki urzędnik Banku Światowego nie może wpasować się w układ, w którym fundamentaliści islamscy będą mieli prawo głosu. Na pozór bezduszny świecki technokrata przypłacił tę decyzję zdrowiem: serce odmówiło mu posłuszeństwa. W chwili pisania tej korespondencji leży na oddziale intensywnej terapii szpitala kardiologicznego w Austin, stolicy Teksasu.

Suche litery

Pojednanie dwóch wrogich obozów palestyńskich zostało starannie wyreżyserowane przez nowe władze egipskie. Za zgodę Hamasu zapłaciły otwarciem przejścia granicznego w Rafah, kończąc tym samym wieloletnią izraelską blokadę Strefy Gazy, uzgodnioną z obalonym w międzyczasie Hosnim Mubarakiem. Abbasowi zapewniono jeszcze rok prezydentury, aż do wspólnych wyborów, zapowiedzianych na maj 2012 r. Ustawowa kadencja Abbasa zakończyła się już dawno, ale podział Autonomii uniemożliwił Palestyńczykom pójście do urn wyborczych.

Przywódcy Hamasu, Chaled Maszal w Gazie i Ismail Hanija urzędujący w Damaszku, nie zgodzili się na usunięcie z ich manifestu postulatu wymazania Izraela z mapy Bliskiego Wschodu. Władze Autonomii skłonne są ulec amerykańskiej presji i wrócić do stołu negocjacji pod warunkiem wycofania się Izraela z terenów okupowanych po 1967 r. (z możliwością wymiany niektórych obszarów) oraz uznania wschodniej Jerozolimy za stolicę wolnej Palestyny. Izrael stanowczo odmówił przyjęcia takiego postulatu jako warunku wznowienia rokowań pokojowych. Pat zdaje się wskazywać na słuszność drogi, którą obrał Mahmud Abbas. Tyle tylko, że wybrana przez Palestyńczyków droga do niepodległości poprzez jednostronną proklamację w ostatecznym rezultacie może prowadzić w ślepy zaułek. Debata na wrześniowym Ogólnym Zgromadzeniu ONZ będzie moralnym naciskiem na państwo żydowskie, ale nie zapewnia Palestyńczykom zwycięstwa. Przeszkodą nie do pokonania może się okazać sucha litera prawa międzynarodowego.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną