Z Piotrem Kowalskim, prezesem agencji ratingowej Fitch Polska

Wiarygodność w cenie
Piotr Kowalski, prezes agencji ratingowej Fitch Polska, o tym, jak się robi rating firm i państw, dlaczego USA mają z nim kłopot, czy agencje mogą się mylić i czy można je oszukać, oraz o tym, jaki rating ma Warszawa, a jaki PKN Orlen
„Zdobywam klientów, negocjuję warunki, zatrudniam ludzi. Ale do pracy analityków nie wolno mi się wtrącać. Tak jak im nie wolno się wtrącać do biznesu.”
Tadeusz Późniak/Polityka

„Zdobywam klientów, negocjuję warunki, zatrudniam ludzi. Ale do pracy analityków nie wolno mi się wtrącać. Tak jak im nie wolno się wtrącać do biznesu.”

„Na wiarygodność dłużnika składają się dwie rzeczy. Możliwość spłacania długu – czyli głównie to, czy będzie miał pieniądze na spłatę – i chęć spłaty.”
Jessica Rinaldi/Reuters

„Na wiarygodność dłużnika składają się dwie rzeczy. Możliwość spłacania długu – czyli głównie to, czy będzie miał pieniądze na spłatę – i chęć spłaty.”

„Nawet przy najlepszym ratingu, czyli AAA, jakieś ryzyko, że podmiot przestanie obsługiwać swoje zobowiązania, istnieje.”
Kacper Pempel/Reuters

„Nawet przy najlepszym ratingu, czyli AAA, jakieś ryzyko, że podmiot przestanie obsługiwać swoje zobowiązania, istnieje.”

Jacek Żakowski: Strasznie narozrabialiście.
Piotr Kowalski: My? Robimy to samo od 102 lat.

Przez te 102 lata nie obniżaliście ratingów Stanom Zjednoczonym.
U nas USA ciągle mają AAA, czyli najwyższą ocenę.

Nie zdążyliście obniżyć, macie inne kryteria, czy agencja Standard&Poor’s ma kłopot z rachunkami, jak twierdzi rząd USA?
W Fitchu trwa doroczny przegląd ratingu Ameryki. Nie wiem, jaki będzie wynik.

Może być inny niż u konkurencji?
Są różnice wynikające z metodyki albo procedur nadawania ratingów.

Jak taka procedura wygląda?
W Fitchu każdy oceniany podmiot ma przydzielonych dwóch analityków. Wiodącego i wspierającego. Oni kontaktują się z podmiotem występującym o rating. Proszą o materiały, analizują je, potem składają wizytę w siedzibie takiego podmiotu.

Czyli na przykład w Polsce?
Albo w konkretnej firmie, banku, samorządzie, który jest oceniany. Przed wizytą wysyłają wykaz tematów, o których chcą rozmawiać. Spotkanie trwa zwykle jeden dzień. Po nim przygotowują wstępny raport i rozsyłają go do członków komitetu ratingowego, który podejmuje decyzję.

Skąd ten komitet się bierze?
Powstaje według bardzo sformalizowanych procedur. Zwykle tworzy go od 5 do 7 analityków. Analityk wiodący przedstawia komitetowi sytuację ocenianego podmiotu, a potem odpowiada na pytania członków. Kiedy wszyscy mają wyrobione zdanie, odbywa się jawne głosowanie. Analityk wiodący rekomenduje poziom ratingu i przedstawia krótkie uzasadnienie swojej propozycji. Potem to samo robią członkowie komitetu. Jeżeli są zgodni, to rating jest ustalony. Jak są rozbieżności, przewodniczący pyta, czy mniejszość jest skłonna zaakceptować opinię większości. Jeśli nie, musi być powołany kolejny komitet, który podejmie decyzję.

Kto jest w tym komitecie?
Za każdym razem ktoś inny. Ale zawsze muszą tam być osoby z dużym analitycznym doświadczeniem w regionie i ocenianej branży. Musi też być jedna doświadczona osoba, która nie zajmuje się regionem ani branżą i która świeżym okiem oceni konkretny przypadek.

Czyli praca zbiorowa?
Ale nie anonimowa. Wiadomo, kto jest przewodniczącym i to, że np. wiodącym analitykiem do spraw Polski jest Ed Parker, który jest też szefem analityków na Europę. Jego rolą jest bieżąca analiza i monitoring sytuacji Polski. To on podejmuje decyzję o zwołaniu komitetu dla dorocznej aktualizacji ratingu albo w razie pojawienia się nieoczekiwanych, istotnych okoliczności, mogących mieć wpływ na rating polskiego długu. Każdy kraj ma przypisany sobie zespół analityczny złożony z dwóch analityków – wiodącego i wspierającego. Oni cały czas obserwują, co się dzieje w krajach, za które odpowiadają. Jeśli dzieje się coś niepokojącego, mają obowiązek niezwłocznie nawiązać kontakt z odpowiednimi władzami i zwołać komitet. Jeżeli na przykład deficyt zamiast 3 jest 10, proszą odpowiedni rząd o wyjaśnienia i mówią członkom komitetu: sytuacja jest taka i taka, rząd to tak i tak tłumaczy. Przedstawiają nowe okoliczności komitetowi wraz ze swoją rekomendacją, co zrobić (lub nie) z ratingiem.

I co robią?
Zastanawiają się wspólnie. Mogą wpisać kraj na listę obserwacyjną, mogą zmienić perspektywę, czyli ostrzec, że z ponad 50-proc. prawdopodobieństwem w ciągu kilkunastu miesięcy rating może być zmieniony albo mogą go zmienić od razu. Mogą również zadecydować, że nie ma potrzeby zmiany.

Czyli to się może stać każdego dnia?
Jeżeli coś się wydarzy w kraju albo wokół niego.

Oni siedzą w tym biurze na Królewskiej w Warszawie?
Nie. Analitycy oceniający wszystkie kraje świata pracują w Londynie i Paryżu.

Pan bierze udział w takich komitetach?
Tylko jako słuchacz i tylko w komitetach dotyczących Polski. Nie mam prawa głosu. Nie wolno mi komentować opinii analityków.

Szef musi siedzieć cicho?
Jestem szefem w tym sensie, że odpowiadam za rozwój biznesu agencji w Europie Środkowej i Wschodniej. Zdobywam klientów, negocjuję warunki, zatrudniam ludzi. Ale do pracy analityków nie wolno mi się wtrącać. Tak jak im nie wolno się wtrącać do biznesu. Nie znają nawet warunków umowy z klientami. Wiedzą tylko, kogo mają oceniać i jakie są terminy. Analityk nie może myśleć o tym, co będzie, jeżeli obniży klientowi rating i nie daj Boże firma straci zlecenie. Nawet biuro mamy tak zorganizowane, że analitycy pracują osobno, a część biznesowa osobno. Zarobki analityków też nie zależą od tego, ile klient nam płaci. To wszystko musi być sterylnie zorganizowane, żeby analitycy skupiali się tylko na obiektywnej analizie.

To jak to się stało, że kraje takie jak Grecja, przez lata mając wysokie ratingi, z dnia na dzień okazały się bankrutami?
Grecja nigdy nie miała bardzo wysokiego ratingu. Najwyżej oceniliśmy ją w roku 2004. Wtedy miała A+.

Polska by o takim pozytywnym ratingu marzyła.
Polska ma już A-.

Więc jak to się dzieje, że kraj mający A+ po paru latach okazuje się niemal bankrutem?
Nawet przy najlepszym ratingu, czyli AAA, jakieś ryzyko, że podmiot przestanie obsługiwać swoje zobowiązania, istnieje. Tylko że to ryzyko jest nieporównywalnie mniejsze niż w przypadku dłużnika, który ma A+ czy BBB. Były nawet przypadki, że dłużnicy, którzy mieli AAA, po kilkunastu latach przestali spłacać zobowiązania. Tylko że to dużo częściej się zdarza tym, którzy mają niższe ratingi. A zwłaszcza tym, których ratingi były obniżane.

Zmiana ratingu ma charakter samosprawdzającej się przepowiedni. Jak agencja obniża jakiemuś krajowi rating, to koszt obsługi jego długu rośnie i prawdopodobieństwo bankructwa automatycznie jest większe.
Niekoniecznie. Jeżeli inne agencje nie zmienią ratingu, koszt długu nie musi się zmienić. A większość krajów jest oceniana przez więcej niż jedną agencję.

Na własną prośbę?
Zasadniczo tak.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną