Tusk w obronie Orbána, czyli regionu

Bruksela czy Budapeszt?
Donald Tusk myśli podobno o fotelu szefa Komisji Europejskiej. Obserwatorom w Brukseli ten pomysł nie wydaje się wcale niedorzeczny: polski premier jako jeden z niewielu wygrał niedawno reelekcję, w czasie prezydencji dał się poznać jako pragmatyk, cieszy się także uznaniem w samej Komisji.

A raczej cieszył, dopóki w ubiegłym tygodniu nie stanął w obronie Wiktora Orbána, gdy Komisja wszczęła przeciwko Węgrom postępowanie o naruszenie niezależności banku centralnego, niezawisłości sądów i ochrony danych osobowych. Tusk zaznaczył wprawdzie, że nie chce mieszać się do sporu między Brukselą a Budapesztem, ale niektórzy przyjęli jego słowa z osłupieniem.

Czyżby Tusk „przejrzał na oczy”, jak cieszą się zwolennicy Orbána w Polsce?

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną