Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Mięso ważniejsze od przypraw

Obama w Kongresie

Barack Obama potwierdził kurs na konfrontację z Republikanami. Amerykańska gospodarka - mówił w orędziu w Kongresie - nie rządzi się regułami fair play, bogacze się bogacą, reszta biednieje, kurczy się klasa średnia.

To wynik polityki jego poprzednika i republikańskiej większości. Wezwał do podwyżki podatków od milionerów, obiecał pomoc dla zadłużonych właścicieli domów i utworzenie jednostki prokuratury generalnej do ścigania nadużyć bankierów. Rewindykacyjne i populistyczne wątki podał w obfitym sosie zapewnień o gotowości do współpracy z opozycją, apeli o jedność i zaprzestanie ideowych swarów.

Tradycyjne "kochajmy się" należy do obowiązkowej oprawy orędzia, ale od przyprawy ważniejsze jest mięso. Mimo pojednawczych gestów, np. zapowiedzi zniesienia niektórych regulacji biznesu, Obama nie postapił jak Bill Clinton, który po utracie demokratycznej większości w Kongresie ogłosił "koniec ery wielkiego rządu". Walkę o reelekcję rozpoczął wzorem Harry'ego Trumana prowadzącego kampanię przeciw "bezczynnemu Kongresowi", który torpeduje jego inicjatywy.

Republikanie mają argumenty. Obama - przypominają - nie może wszystkiego zwalać na Kongres, bo przez dwa lata rządzili tam Demokraci. Zlekceważył zalecenia własnej komisji powołanej do rozwiązania problemu deficytu i długu publicznego. Mówi o potrzebie zmniejszenia zależności od bliskowschodniej ropy, ale jego zakaz budowy rurociągu z Kanady do Zatoki Meksykańskiej przeczy tym deklaracjom.

Nie zraża to Białego Domu. Notowania Obamy ostatnio wzrosły - dziś wygrałby zarówno z Romneyem i Gingrichem - a jego przeciwnicy niszczą się nawzajem. Taktyka Janosika-obrońcy "99 procent" działa. Komentator "Wall Street Journal" napisał sarkastycznie, że "Republikanie zasługują, by przegrać". Tylko co czeka Amerykę, jeśli po wyborach władza na Kapitolu i przy Pennsylvania Avenue pozostanie podzielona między obie partie?

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Rynek

Kim pan jest, panie W.? Skąd się wziął i na czym dorobił cichy bohater afery taśmowej

Cała Polska usłyszała o zeznaniach Marcina W. Najpierw, że Marek Falenta sprzedał Rosjanom słynne „taśmy prawdy”; potem, że Michał Tusk przyjął 600 tys. euro łapówki. Ale równie ciekawe jak zeznania są biznesy Marcina W. I jego związki z CBA.

Marek Czarkowski
05.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną