Co Szwedzi kochają na zabój? Łodzie

Gotowi na potop
Gdyby Szwedzi musieli się ewakuować z lądu, dla każdego znalazłoby się miejsce na łodzi. Mają ich ponad milion. A swoją wodą mogliby napoić całą Europę.
Żeglowanie jest jedną z najważniejszych rozrywek masowych w Szwecji.
Roine Magnusson/Corbis

Żeglowanie jest jedną z najważniejszych rozrywek masowych w Szwecji.

Co roku 2 mln Szwedów spędza swój wolny czas na wodzie, a kolejne 5 mln raz do roku pływa łodzią.
Elliot Elliot/Johnér Image/Corbis

Co roku 2 mln Szwedów spędza swój wolny czas na wodzie, a kolejne 5 mln raz do roku pływa łodzią.

W Szwecji jest ponad 100 tys. jezior większych od jednego hektara i prawie 10 proc. powierzchni kraju pokryte jest wodą. Jest więc po czym pływać.
idleformat/Flickr CC by 2.0

W Szwecji jest ponad 100 tys. jezior większych od jednego hektara i prawie 10 proc. powierzchni kraju pokryte jest wodą. Jest więc po czym pływać.

Łodzie zostały zrzucone. Lody spłynęły i na szwedzkich wodach pojawiły się dziesiątki tysięcy żaglówek, motorówek i jachtów. Szwedzi mają najwięcej na świecie jednostek pływających w stosunku do liczby mieszkańców: co siódmy Szwed ma jakąś łódź i pod tym względem jedynie Finowie i Norwegowie mogą z nimi konkurować. Inne narodowości pozostają daleko w tyle (w Danii i Niemczech co 150 obywatel). Coroczna operacja wodowania łodzi po zimie, trwająca od marca do czerwca, jest oznaką wiosny na równi z zielenieniem się drzew i trawników.

Lars Eriksson przygotowywał się do tej operacji już w lutym. Przeklepał młotkiem wygięcia w burcie, pomalował kil farbą odporną na wodorosty i uszczelnił szpary w kadłubie. Szwedzi mają około miliona łodzi sportowych, poczynając od kajaków aż po megajachty, które potrafią kosztować równowartość kilku milionów złotych i zabierać na pokład kilkudziesięciu gości. Na dobrą sprawę cała ludność kraju (ponad 9 mln) zmieściłaby się na istniejących łodziach i znalazłoby się jeszcze miejsce na zwierzęta domowe. – Nie potrzebujemy Arki Noego na wypadek potopu – żartuje przewodniczący organizacji handlu łodziami Mats Eriksson.

Wiosenne wodowanie jest wielkim wydarzeniem integrującym ludzi. Nie jest to bowiem łatwa operacja i wymaga zbiorowego wysiłku. Do podniesienia kilkutonowego jachtu, który spędzał zimę na drewnianych stojakach na nabrzeżu, potrzebny jest nie tylko dźwig, ale także wsparcie ze strony sąsiadów, którzy pokierują jego ruchami w stronę wody. Spotkania na nabrzeżu kończą się często zbiorowym bankietem. Samo słowo „wodowanie” (sjösättning) stało się szwedzkim synonimem „rozpoczęcia” czy „inauguracji”. W gazetach można właśnie przeczytać, że „Barack Obama zwodował swoją kampanię wyborczą”.

Naród na wodzie

Żeglowanie jest jednym z największych ruchów masowych w Szwecji. Co roku ok. 2 mln Szwedów aktywnie spędza swój wolny czas na wodzie, a 5 mln innych obywateli kraju przynajmniej raz do roku pływa łodzią. – Istnieje błędne przeświadczenie, że tylko ludzie majętni angażują się w sporty wodne – mówi Edward Riedl, konserwatywny deputowany szwedzkiego Riksdagu. To on ostatnio „zwodował” ponadpartyjną grupę parlamentarną, która ma bronić interesów wodniaków. – Mamy 2,5 mln wyborców – mówi – którzy są właścicielami lub współwłaścicielami łodzi.

Zamiłowanie do wody łączy ludzi ponad podziałami politycznymi. Trzy czwarte właścicieli łódek i jachtów uważa, że ten rodzaj wypoczynku ma wielki wpływ na ich zdrowie i samopoczucie, jak wykazują badania Unii. Mats Rosander z Rady Bezpieczeństwa Wodnego, pytany o zalety przebywania na wodzie, wyrzuca jednym tchem: – Zdrowie, wolność, empatia, troska o innych, radość, świadomość ekologiczna, pozytywny styl życia...

Wypoczynek na wodzie leczy i uspokaja. Może dzięki temu uchodzą Szwedzi za spokojny naród i chociaż dostarczają broń na wszystkie kontynenty (POLITYKA 15), to sami nie uczestniczyli w żadnym konflikcie zbrojnym już od dwóch stuleci (nie licząc udziału w siłach międzynarodowych). Mathilda Annerstedt, badaczka stresu z uniwersytetu w Uppsali, udowodniła, że nawet wirtualna woda uspokaja swoim szemraniem zestresowane jednostki. Szwedzkie radio nadaje więc nocą odgłosy fal rozbijających się o brzegi, co pozwala zmęczonym w ciągu dnia słuchaczom łatwiej zasnąć.

Ale Szwedzi mają realnej wody pod dostatkiem. Wybrzeże morskie liczy ok. 8 tys. km, piątą część równika, jeśli wliczyć wszystkie wrzynające się w ląd zatoczki i fiordy, brzegi wysp i innych skał. A nawet jeśli się je pominie, to i tak będzie 2,7 tys. km. W Szwecji jest też ponad 100 tys. jezior większych od jednego hektara i prawie 10 proc. powierzchni kraju pokryta jest wodą. Jest więc po czym pływać.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną