Rodzina prezydenta Francji: to skomplikowane

Jak to w rodzinie
Do Pałacu Elizejskiego wprowadziła się patchworkowa rodzina. Para prezydencka nie ma ślubu, za to siedmioro dzieci z wcześniejszych związków.
François Hollande i Valérie Trierweiler w dzień zaprzysiężenia prezydenta.
Benoit Tessier/Reuters/Forum

François Hollande i Valérie Trierweiler w dzień zaprzysiężenia prezydenta.

Ségolène Royal i François Hollande z dziećmi w 1988 r.
Patrick Robert/Sygma/Corbis

Ségolène Royal i François Hollande z dziećmi w 1988 r.

Ségolène z córką Florą podczas sesji do „Gali”.
Gouhier Nicolas/ABACAPRESS.COM

Ségolène z córką Florą podczas sesji do „Gali”.

Thomas Hollande, najstarszy syn, poruszony zwycięstwem ojca.
Gonzalo Fuentes/Reuters/Forum

Thomas Hollande, najstarszy syn, poruszony zwycięstwem ojca.

Córka całuje w czoło gotującego ojca. Mówi, że jednak rozstała się ze swoim piątym chłopakiem i wróciła do czwartego, ale nie jest pewna, czy nie poszuka sobie szóstego. W tej chwili na obiad wpada syn z pierwszego małżeństwa i opowiada o nowym mężu swojej mamy, a na koniec do kuchni wkracza trzecia partnerka jego ojca, całując wszystkich najczulej w oba policzki. Tak mniej więcej wygląda rodzina w przeciętnym francuskim filmie: rozwód jest regułą, małżeństwo wyjątkiem, tylko dzieci płynnie kursują jeszcze między dawnymi partnerami. Podobna patchworkowa rodzina zawitała właśnie do Pałacu Elizejskiego.

François Hollande i Valérie Trierweiler mają w sumie siedmioro dzieci, ale żadnego nie było na zaprzysiężeniu 15 maja. Powód? Francuzi świetnie pamiętają dzień objęcia władzy przez Nicolasa Sarkozy’ego w 2007 r., jego liczną progeniturę w markowych sukniach i garniturach, wreszcie ojca natrętnie całującego ich matkę. Tę samą Cecylię, która miesiąc później złożyła papiery rozwodowe i zamieniła kierat Pierwszej Damy na wolność u boku zamożnego biznesmena. A potem romans prezydenta z Carlą Bruni, pojawienie się eksmodelki i piosenkarki w Pałacu Elizejskim, wreszcie książęce niemal narodziny małej Giulii. Rodzina w polityce popłaca, ale nie wtedy, gdy udaje rodzinę królewską.

Tym razem dzieci zostały w domach także z przyczyn prywatnych. Żadne nie pochodzi z obecnego związku, dzieci prezydenta są już dorosłe i mają własne życie, a te Pierwszej Damy unikały dotychczas rozgłosu i matka chce, by tak pozostało.

W przypadku dzieci Hollande’a dochodzi jeszcze jedna niezręczna okoliczność: ich matką jest Ségolène Royal, przegrana kandydatka socjalistów z 2007 r., którą nowy prezydent porzucił dla swojej obecnej partnerki. „Moje dzieci nie chcą być tam obecne. Nie uważają, by to było miejsce dla nich” – ogłosiła przed ceremonią. Moje, nie nasze. W dzień zaprzysiężenia u boku prezydenta stała więc tylko jego nowa partnerka.

Kłopoty w Watykanie

Hollande i Trierweiler są pierwszą francuską parą prezydencką bez ślubu. W Europie szlak przetarł kilka tygodni temu prezydent Niemiec Joachim Gauck, który od lat żyje w nieformalnym związku i nie zadbał nawet o rozwód z dawną żoną. Hollande przez 30 lat żył w stałym związku z Royal, ale nigdy go nie sformalizował, więc oficjalnie jest stanu wolnego. Z kolei Trierweiler ma za sobą dwa rozwody – w młodości wyszła za szkolną miłość, później za kolegę z pracy, po którym zostało jej nazwisko i trzech synów. Pierwsza para nie zamierza się żenić, nie zawarła nawet popularnego we Francji związku partnerskiego. „Prezydentura to nie powód, by brać ślub” – powiedział Hollande.

Sarkozy był przeciwnego zdania. Po rozstaniu z Cecylią nie tylko błyskawicznie znalazł sobie nową partnerkę, ale pospiesznie wziął z nią ślub, między innymi po to, by móc zabierać Bruni w podróże państwowe. W Arabii Saudyjskiej czy Indiach protokół nie dopuszcza podejmowania konkubentów, ale najtrudniej jest w Watykanie – tam nie pomógł nawet ślub cywilny i na audiencję u papieża Sarkozy musiał udać się sam. Francuskie media zachodzą już w głowę, czy związek z modelką przetrwa eksmisję z Pałacu Elizejskiego, ale nade wszystko obserwują nową Pierwszą Damę, która wyróżnia się nie tylko klasą, ale i charakterem. Już zapowiedziała, że zamierza żyć jak dotychczas.

Na to Trierweiler nie ma jednak co liczyć. Francuska policja już zmusiła parę prezydencką do wyprowadzki z prywatnego mieszkania, bo nie jest w stanie go właściwie zabezpieczyć. Trierweiler musiała wprowadzić się z Hollandem do Pałacu Elizejskiego, co rodzi z kolei pytanie, gdzie i z kim będą mieszkać jej nastoletnie dzieci. Przeprowadzka do pałacu byłaby najwygodniejsza, ale niezręczna, bo Hollande nie jest ich ojcem. Z kolei Trierweiler nie zgodzi się na odcięcie od dzieci, więc będzie pewnie pomieszkiwać to z Hollandem, to z nimi.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną