Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Świat

Czarno-biały Kruk

Kamerdyner Benedykta XVI przed sądem

Sala rozpraw Trybunału Państwa Watykańskiego. Proces kamerdynera będzie obserwować jedynie wybrana grupa dziennikarzy. Sala rozpraw Trybunału Państwa Watykańskiego. Proces kamerdynera będzie obserwować jedynie wybrana grupa dziennikarzy. Franco Origlia / Getty Images/Flash Press Media
Papieski Trybunał sądzi kamerdynera, który wykradł korespondencję Benedykta XVI. Kiedyś zdrajcy groziłaby gilotyna, dziś może liczyć nawet na akt łaski. Papież chce jak najszybciej zamknąć sprawę, poza tym w Watykanie nie ma gdzie trzymać więźniów.
Paolo Gabriele – dla jednych idealista, dla drugich zdrajca.Franco Origlia/Getty Images/Flash Press Media Paolo Gabriele – dla jednych idealista, dla drugich zdrajca.

Takiego procesu w Watykanie jeszcze nie było. Nie dość, że będzie jawny, to po raz pierwszy na ławie oskarżonych zasiądzie osoba z najbliższego otoczenia papieża. 46-letni Paolo Gabriele, źródło przecieków nazwanych aferą Vatileaks, towarzyszył Benedyktowi XVI od świtu do nocy. Dużo słyszał i widział, miał nieograniczony dostęp do ucha papieża, i jak się okazało, również do papieskich dokumentów. Być może na sali w charakterze świadków pojawią się dostojnicy Kurii Rzymskiej i inni członkowie „papieskiej rodziny”.

Łowcy sensacji i watykańskich sekretów mają nadzieję więcej dowiedzieć się o sprawach poruszanych w ujawnionych dokumentach, m.in. o korupcji w watykańskiej administracji, o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu watykańskiego banku IOR, o intrygach i frakcjach w łonie Kurii Rzymskiej. Wszyscy liczą, że wyjaśni się, czy papieski kamerdyner działał sam, jak zeznał w śledztwie, czy też należy do spisku zawiązanego w Watykanie przez 20 osób, jak opowiadał w wywiadzie telewizyjnym kilka miesięcy przed aresztowaniem.

Szybki wyrok

Intryguje też postać samego oskarżonego i powody, dla których dopuścił się zdrady. Przyjaciele i znajomi mówią o nim: „bez skazy”. Są przekonani, że działał w najlepszej wierze, i że ta prawda wyjdzie na jaw podczas procesu. Na razie jednak za kradzież papieskich dokumentów grozi mu, według będącego w składzie sędziowskim prof. Papanti Pelletiera, nawet sześć lat więzienia. Choć wszyscy spodziewają się, że Benedykt XVI skorzysta z prawa łaski. Najpierw wymiar sprawiedliwości państwa Watykan musi jednak wydać wyrok.

Polityka 40.2012 (2877) z dnia 03.10.2012; Świat; s. 47
Oryginalny tytuł tekstu: "Czarno-biały Kruk"
Reklama